niedziela, 22 stycznia 2023

Czym jest dla mnie sukces.

 


Tyle lat, a ciągle mieszkasz z rodzicami?

Czemu dziennie wleczesz się po mieście ze swoim bratem?

Pracujesz, jako sprzątaczka? Nie możesz znaleźć czegoś lepszego?

Ej, dlaczego nie robisz prawka?

Samotna? Znajdź se faceta kobieto.

Pytanie do każdego zadającego takie pytania:

Jesteś szczęśliwy?

Ja jestem i to bardzo. Także wiesz, teraz posłuchaj, czym jest dla mnie sukces życiowy. Jak Ci się nie spodoba to nara i tyle. Zajmij się sobą.


🙑

Kochani moi, piszcie, czym jest dla Was sukces i nigdy nie pozwólcie nikomu go umniejszać, NIGDY.

Każdy dzień, kiedy wstaję, niechętnie się ubieram w strój roboczy, jest moim sukcesem. Każdy podarowany uśmiech, kiedy jest mi smutno, też nim jest. Zarobione pieniądze ciężką pracą, biję sobie za nie brawo.


Ochroniarz niedawno zapytał mnie, dlaczego nie szukam czegoś lepszego, bom zdolna. On nie rozumie.       Nie musi.

Mam dla kogo walczyć, mam o co walczyć, mam powód, by być, gdzie jestem. No i kto powiedział, że jestem tam na zawsze...

Człowieku jestem dumna, że walczę o swoje marzenia. Ludzie lubią ujmować pracy sprzątaczki, oj lubią, a to praca bardzo ciężka, wymaga siły i cierpliwości. Mnie nauczyła sporo i ta wiedza mi się już nie raz przydała, nawet pomaga w tym, nad czym pracuję po cichu. 


Oczywiście zacny ochroniarz, z którym mam dobry kontakt, bardzo chciał wiedzieć, jakież to mam marzenia, czemu marnuję się tu, no czemu...

Nie marnuję się, ja się bardzo marnuję, ale walczę, jestem z tego dumna. No, a marzenia moje są moje i nie jego sprawa czemu, po co i całe to jego niezrozumienie...nie jego sprawa! Uszanował. 

Nie mówię o swoich marzeniach, Wam jednak o nich opowiem innym razem, ale wiedzcie, że odnalazłam siebie po wielu latach poszukiwań. Tak z tego też jestem dumna, to też mój sukces, że szukałam i szukałam, aż nie znalazłam. No, a jakby się nie udało, to nadal będę szukać, choć czuję, że się udało, całym sercem czuję.

 




Rośnie moje zadowolenie z samej siebie, kiedy pomimo zmęczenia wychodzę na spacer... tak z bratem, moim ukochanym przyjacielem, człowiekiem, który od maleńkości walczy z silną fobią społeczną. Człowiekiem, którego historia mogłaby zmrozić, a on jednak walczy i walczy o siebie, a przede wszystkim o bliskich, on cały jest sukcesem. 

Jakież to niesamowite budować codziennie wspomnienia z jedną z najważniejszych istot dla Ciebie. Wybrać Twoich ukochanych. Moi bliscy są dla mnie najważniejsi. Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z Nimi i tak, jest to wielki sukces, ponieważ wiem, co najważniejsze dla mnie i o to dbam.


Czas z bliskimi.

Kiedy mam poranną zmianę, moją zmorę... każde śniadanie jem z Madre, każde. Chętnie gadam ze znajomymi, z ludźmi  tam pracującymi, ale Madre jest najważniejsza. Mamy umówioną godzinę, spotykamy się w kamerliku, idziemy po piciu i razem jedząc, ględzimy, zrzędzimy, wygłupiamy się (to dość często, bom wariatka hehe). Każde śniadanie z Madre jest wyjątkowe, każde jest niezastąpione.



Jestem otoczona miłością.

Usłyszałam kiedyś zdanie:

'Co... Ty nie z przyjaciółką, a z facetem jedź na wakacje!'

Chłopie, a przyjaciółka to niby mniej ważna?

Nie, nie dla mnie.

Nie skupiam się na tym czego nie mam, już nie.

Skupiam  się na tym, co posiadam.

Znam zbyt wielu, co posiadają przysłowiowe wszystko, a czują się, jakby wiecznie do szczęścia im czegoś brakowało. Nie jestem i nie będę jednym z nich.



Jadę z przyjaciółką, kobietą, z którą przeżyłam ponad 23 lata. Chłopie, czy Ty rozumiesz, ile my razem przeżyłyśmy i nadal się przyjaźnimy. Kochamy się i każda za drugą rzuciłaby się w ogień. Miliony ludzi poszukuje przyjaciela, ja mam Sylwię, mam resztę rodzinki, relacje z nimi tak piękne i silne to mój największy sukces.

Skupiając się na tym czego nie mam, okazuję niewdzięczność za to, co posiadam!





To jest moje życie, moje drogi.

Molestowania, gnębienia, porzucenia, pomyłki, wsparcie, śmiech, radość, miłość... każdy ma swoje drogi i dla każdego sukces może wyglądać nieco inaczej.

Biję sobie brawo za to, że cenię moje życie, tego mojego czarno białego pieska (rodzinę), który właśnie koło mnie leży, a drugiego noszę w sercu.

Oklaskuję siebie za to, że potrafię żyć po swojemu, ponieważ zrozumiałam, że tylko żyjąc w zgodzie ze sobą, mogę być szczęśliwa.



Krzyczę: BRAWO AGA, ponieważ cieszą mnie dla wielu pierdoły, dla mnie to cuda, jak cień firanki na ścianie, czy nawet wyciągnięcie resztki z zęba.

Codziennie oddaję swoją duszę najbliższym, samej sobie, swoim pasjom, które okazały się silniejsze, niż myślałam.

Oklaski na stojąco z wyciągniętych lekcji przeszłości, za posiadanie odwagi, by napisać ten tekst.

Moim sukcesem jest całe moje życie z tymi wszystkimi pomyłkami łącznie, wiele mnie nauczyły, ukształtowały.







 Nie pozwólcie sobie wmawiać, co oznacza sukces, jakie stanowisko, wygląd, ilość zarobionych pieniędzy, czy osiągnięć waszych dzieci świadczy o sukcesie. No, a co do dzieci, one też mają swoje drogi i nie muszą spełniać ambicji innych... czego wielu nie rozumie z tego, co obserwuję w koło.




Mam tu blogową rodzinę złożoną z ludzi o wielkich sukcesach, marzących, tworzących, wspierających, walczących o bliskich. Mam tu ludzi cierpiących, którzy nadal podarują uśmiech, przyjaźń, wiarę, mimo że  sami są wyczerpani. Tak, mam tu ludzi cierpiących, którzy nie pozwolą, by inni upadli.

BRAWO, OWACJE NA STOJĄCO, MOI LUDZIE SUKCESU, DLA MNIE TACY JESTEŚCIE!!!!!


Bądź sobą, żyj w zgodzie ze sobą, to najlepsza rada, jaką mogę dać każdemu i jaką podarowałam sobie wiele lat temu.


Zbyt często skupiamy się na swoich wadach, pomyłkach, a zbyt mało na sukcesach, których mamy więcej, niż myślimy.

To miał być koniec posta, ale jeszcze chcę Was prosić o wsparcie dla Samuela. Nie znam go osobiście, znam jego babcię. Patrzenie na jej łzy, na to, co przeżywa ona, jej wnuk, jego rodzice jest naprawdę ciężkie, widzę wiele nagrań...sami rozumiecie. Chłopczyk potrzebuje dwa miliony na leczenie za granicą, choruje na bardzo złośliwy nowotwór i jego jedyną szansą jest leczenie w Barcelonie. Staramy się wesprzeć, jak możemy, ja mam blog i choć tu zadziałam. Dziękuję za każde przesłane pieniążki, liczy się każdy grosz. Nie każdy go posiada, także dziękuję nawet za dobre myśli, modlitwy i naprawdę każdemu, kto wspiera innych, w tym zwierzęta biję brawo.



TU MOŻNA POMÓC



Zdrówka kochani. 




piątek, 23 grudnia 2022

Prześladuje mnie myśl, by do Ciebie to napisać.

 


Od jakiegoś czasu prześladuje mnie myśl, że ktoś potrzebuje mojego słowa na te święta. Kilka razy dziennie ktoś mi podpowiada:

Napisz tekst, ta osoba go potrzebuje, to ważne.

Głupie? Ja tam słucham tych szeptów.

Czas świąt jest pełen zajęć, spotkań z bliskimi i kto tam ma czas, by wejść na ten blog i to przeczytać, czuję, że ktoś to zrobi.

Niedawno pisałam Wam, że przyleciała mi na balkon sikorka i wręcz czułam, że mam kupić karmik, kupiłam.

Teraz przylatuje kilkanaście sikorek.

Wystarczyło posłuchać tych szeptów, by teraz cieszyć się widokiem tych piękności, dać im pożywienie.


Siedzę z ręcznikiem na głowie, byłam dziś na ciekawym spotkaniu, same kobiety. To, co tam usłyszałam, umocniło mnie w przekonaniu, że ten tekst ma się pojawić w te święta, dla tej konkretnej osoby.


Każdemu życzę cudownych, zdrowych świąt. 

Mamy wielgaśny dar od Boga, jeśli siedzimy z najukochańszymi przy stole, jeśli do nas zadzwonią Ci, co nie mogli przyjechać. Jakież to ogromne szczęście, że stać nas na tę kolację, że mamy pyszne dania, do tego wymieniamy się prezentami. Niektórzy pójdą na spacer, inni razem pośpiewają kolędy, ktoś przejdzie się na pasterkę. Każdemu życzę takich świąt.


Jednak są osoby, które te święta spędzą same, często pomimo tego, że mają rodziny. Niektórzy martwią się o bliskich, serce się łamie, ale oni starają się o uśmiech dla innych. Niejeden walczy o zdrowie, a jeszcze inny ucieka nad morze, by tylko ominąć ten czas, gdzie inni cieszą się z bliskimi, kiedy ta osoba musi samotnie przeżyć te święta, tak też się dzieje.

Nie dla wszystkich ten czas jest tak radosny.


Nie jestem wróżką, nie mogę podarować komuś zdrowia, naprawić relację, nie mogę przytulić tak dosłownie.

Mogę napisać ten tekst, mogę umieścić go na swój blog i wierzyć, że trafi on, gdzie trafić ma.

Mogę napisać, że jestem z Tobą, że sercem przytulam się do Twojego serca. Wspieram, wierzę i nie opuszczę. Nie jesteś sam/sama, jestem z Tobą. 




niedziela, 4 grudnia 2022

Akcja R O Z S Z E R Z A N I A.

 


Gdyby ofiarowano mi setki ludzi w zamian za Ciebie, odmówiłabym.

Gdyby zaoferowano mi miliony, życie w dostatku, odmówiłabym.

Odmówiłabym, gdybyś Ty był w zamian za to wszystko.

Mój drogi bracie. 

🙟

Nie ma to, jak zacząć wycieczkę od wejścia do nie tego busa. Jechać dwa razy dłużej i to w ścisku, gdzie ledwie łapiesz oddech, a twoim jedynym marzeniem jest wysiąść. ;) Czas umila Ci grupka znajomych w wieku średnim, opowiadająca na cały głos, jak to fajnie było się uwalić już o 15:00 i chlać do rana, jadąc busem po nowe piwko.



Do tego za plecami masz Pana o niezwykłej skromności, który potrafi słuchać, jak to sam stwierdził, a jego skromność jest wręcz wrodzona, niesamowita.

Jego znajoma, nazwijmy ją: 

Pani: Wiesz, pracuję w przedszkolu i ...

Pan: No fajnie. Ja to dopiero pracowałem. Pracowałem, wiesz, na takich zwykłych stanowiskach. Byłem w zarządzie, owszem. Decydowałem o ...

Byłem ceniony, potem awansowałem i zbudowałem to i tamto, wiesz nic takiego.

Pani: A tu...

Pan: Ale też robiłem jako kierownik, wiesz, byłem odpowiedzialny...

Pani (już w innym momencie rozmowy): Ostatnio zaczęłam ćwiczyć, chodzę...

Pan (z szybkością światła): Ja też ćwiczę, ale teraz mało. Choć trzy miesiące temu brałem udział w maratonie, zająłem trzecie miejsce. Kiedyś to nawet wygrałem, dostałem medal, a w roku...

Teraz to mało się ruszam. Wiesz, dziennie po 20 km biegu, chodzę też na siłownie...

Bla bla bla

Ten sam Pan zaczął rozmowę z nowo przybyłymi ludźmi, było to małżeństwo, które o coś zapytało.



Nasz zacny Pan odpowiedział miło, a następnie powiedział do męża żony, te zacne i przemiłe słowa człowieka z klasą: 'A Pan to raczej nie chodzi po górach. No trochę Pan waży, ma Pan sporo masy. Żona to pewnie co innego, ale Pan...'

Mąż żony jednak 'zmiótł' naszego czułego bohatera:

'A mylisz się Pan, chodzę po górach od dawna. Żona tak nie chodzi, ale też daje radę'.

Żona potwierdziła. Pan już nie mówił.

To była całkiem ciekawa przejażdżka busem, który jechał dwa razy dłużej.



Nie będę się rozpisywać dokładnie, jaką trasą szliśmy, ale to musicie wiedzieć, co zaraz napisać zamierzam.

Mój aparat całkowicie już nawalił, każde zamieszczone tu zdjęcie to była walka, tym bardziej jestem z nich dumna. Wy też bądźcie dumni z każdej wygranej, choćby to było niezjedzenie cukierka...ja dziś zjadłam dwa. :D






Wracając.

Zauważyłam fioletowy kwiatek, a ja kocham fiolet. Brat ustawiał samowyzwalacz na telefonie, by zrobić wspólne zdjęcie. Ja w tym czasie owo fioletowe cudo przyuważyłam, za cicho to oznajmiłam. Przyklękłam za bratem, on tego nie widział, potknął się o mnie i tak właśnie leżałam dupką na ziemi w liściach. 



W tej dzielnicy upadłam. :D

Moi drodzy, podnieść się łatwo nie było. Lądowanie dość miękkie, ale ze śmiechu było podnieść się bardzo, ależ to bardzo ciężko.

Czy uznaliśmy to za  świetne wspomnienie na później? Wiadomo.

Latami wspominam zabawne przewroty, upadki, rozkroki, poślizgi. Coś, co kiedyś odbierałam za przysłowiową siarę, teraz mnie bawi. :)





Była to wyprawa bardzo mi potrzebna. Praca wykańczała, a sił brakowało. Wiedziałam, że wyprawa z moim bratem mnie postawi na nogi. To on często mi pokazuje, ile posiadam. Jest ze mną, kiedy płaczę, krzyczę, podejmuję decyzje te dobre i złe. Jest ze mną i nigdy mnie nie opuścił. Sprawił, że ta wyprawa napełniła mnie nową siłą. Każdy z nas ma chwile dłuższe bądź krótsze, chwile, w których opadamy z sił. Mój brat jest Aniołem, który podaje rękę, karci, kopnie w zad, pochwali, pomoże zrozumieć, ile jesteś wart.


Jesteśmy przyjaciółmi, rodzeństwem, które jest dumne z tego, że słowo 'rodzeństwo' w ich wydaniu oznacza wielką miłość. :) Wiem, kiedyś już to pisałam. 



No, ale dobra, co ja będę mu tak słodzić. Tu trzeba wspomnieć jeszcze o czymś, a mianowicie:

ZOSTAŁAM POMYLONA Z BIEDRONKĄ...

Tak, dobrze przeczytaliście.

Idziemy sobie, piaszczysta ścieżka, kamieni sporo, uśmiech. Naprzeciwko idzie kobieta z córką i nagle słyszymy:

'O patrz, tu są biedronki'.

Ja kocham biedronki, to też rozglądam się w koło z miną 'dawać mi je tu'. Marcin robi to samo.

Tylko że matka córki, jakoś tak zabawnie na mnie patrzy, wtedy zrozumiałam.

Oto moje biedronki haha:



To jeszcze nic, pozwolę sobie przytoczyć wspomnienie, kiedy to byłam w Kołobrzegu.

Ubraną miałam chustę na głowę, weszłam na statek, usiadłam i nagle dziecko zaczęło się na całe miasto drzeć:

'MAMO, PAAATRZ! TAM JEST PIRAT.

MAMOOOO, PIRAT, WIDZISZ, PIIIRAT.'

Palcem na mnie wskazywało, tak palcem. Aj ta sława. :D

Nie muszę wspominać, choć wspomnę, że 'roztapiałam się' z zachwytu królową jesieni, jej pięknem i tajemniczością.












Na szczycie- tu mam zamiar oczywiście wrzasnąć do pokoju obok, bo oczywiście nie pamiętam nazwy, krzyczę, naprawdę to robię:

'Marcin, jaki to był szczyt?'

'Soszów'.



No to już wiecie i ja też. ;D

Także na tym uroczym szczycie górskim zwanych Soszów na chwilę sobie usiedliśmy.

Brat: 'Idź się wysikać, bo przecież ci się chciało, a jeszcze droga powrotna.'

Ja: 'Ależ już mi się nie chce'.

Kto tak miał? Nagle się zaś chce, ale już daleko od WC. No i się zaczęło. To był wręcz bieg, bo bus zaraz, bo siku, a ja w krzaki nie pójdę, za dużo ludzi i na bank akurat mnie użre kleszcz, toż to pewne.

No to bieg.



Spóźnienie na autobus zaliczone, czekanie na nowy, ale jednak z tym, co najważniejsze...z uśmiechem, nie tylko widocznym dla innych, ale też tym, które czujemy w sercu.

Każda chwila z ukochanymi jest ważna. Ten bieg do łazienki, pochylenie się nad konikiem polnym, zjedzenie czekoladowych rogalików... nie zmieniłabym tych chwil na nic innego.

Każda mini sekunda spędzona z ukochanymi jest naszym błogosławieństwem i czymś, czego nigdy nie pożałujemy. Szerzmy miłość, uważność, dobroć. Może nie mam wielkich wpływów, ale czy to nie oznacza, że nie mam wpływu na nikogo, nie.

Wy mi to udowadniacie, co bym tu nie napisała, Wy pokazujecie mi, że jednak jakiś ten wpływ mam. Dziękuję Wam za to i mam nadzieje, że Wy też czujecie to samo- wpływacie na mnie, nawet nie wiecie, jak dobrze wpływacie. :)

Szerzmy dobro serc, siłę miłości. <3