niedziela, 7 lipca 2024

Życie codzienne.

 


Witam moje drogie bratnie dusze. Jak się macie?? Ja wiem, że rzadko tu bywam. Postanowiłam napisać cokolwiek, troszkę z obawami, że będzie to mało ciekawe. Wybrałam zdjęcia z telefonu, od kwietnia do teraz. Zero przeróbek, takie moje życie na zdjątkach.

Pytaliście, co u mnie, co porabiam, dziękuję za troskę. 

Mam zamiar pisać o tym, co było, co jest... właśnie od kwietnia do czerwca.

🙜🙞



Po wypadku w pracy, o którym pisałam poprzednio, musiałam poddać się różnym badaniom. Powykręcali mnie równo, co takie dziwne zdjęcie musieli mi zrobić. Dzięki Bogu wszystkie badania wyszły mi dobrze.

Tatko też był u lekarza, wrócił i zaraz jechał na izbę przyjęć... serce. Tu też z radością donoszę, że jest całkiem już dobrze. Przeszedł zabieg, nawet zaczął jeździć na rowerku. Jeździ i czyta jednocześnie, zabawny to widok. Tylko badania robić regularnie musi i nie oszukiwać lekarza, co też potrafi... Raz pielęgniarka wyszła i podeszła do mnie i Mamy mówiąc:

Drogie Panie, jaki on jest łgarz niesamowity. haha 

Przynajmniej wiem, że łatwo mu ściemnianie nie idzie. Ja to już z nim byłam u lekarza, Mamita tak samo... łatwo mu nie pójdzie. ;D

Jechaliśmy też z Timmim- naszym pieskiem, na badania i tu też wyszło spoko. Wszędzie towarzyszył nam ogromny stres, wszędzie byliśmy razem i razem świętowaliśmy.

Zastanawiam się czemuż to ja Wam tak mało Timmiego pokazuję... Niewyobrażalny błąd powiadam!  Timmi jest częścią mojego serca, tęsknimy za sobą, tulimy się, pocieszamy, śmiejemy razem. Toż ja kocham go całym sercem i każda chwila z Nim to dla mnie szczęśliwa chwila. 




Dużo spacerujemy rodzinnie. Raz szliśmy do pałacyku, doszliśmy tam wprawdzie. Pokazaliśmy go Mamie, ponieważ nigdy tam nie była. Pokazaliśmy go od tyłu i nie wiem, jakim cudem zamiast dojść na przód, my znaleźliśmy się w głębi lasu. haha

Tak to jest z nami, a my to zawsze niemal chcemy zobaczyć, co tam za zakrętem. Odwiedziliśmy las mało nam znany, odkryliśmy nowe drogi, ja, Timmi, Mama i oczywiście drogi Hermano.

Z bratem moim chodzę na spacery niemal codziennie, z Mamą łazimy po sklepach. Tak, jak nie lubię chodzić po sklepach nawet w 1%, tak z Mamą uwielbiam. :)



Oczywiście już nasz balkon jest pełen kwiatów i myślę, że i w tym roku Wam pokarzę tę naszą małą oazę. Karmię ptaki w moje ukochane pory roku... jesień i zimę, głównie moją rodzinę sikorek, których coś dawno nie widziałam. Otwieramy ziemię pozostałą, a tam słoneczniki zaczęły kiełkować, widocznie ziarenka powpadały. Po tym zajściu, dla mnie szczęśliwym, zasadziłam parę doniczek, a że nasion mam sporo... Póki co, słoneczniki ładnie rosną, widać już, że kwiaty się budzą do życia, ręce i nogi już są, teraz czas na głowy. :D

Sprzątałam kiedyś w pokoju i wreszcie postanowiłam zerwać opakowanie z malutkiej doniczki, którą kupiłam do projektu artystycznego. Okazało się, że tam były ziarenka koniczyny... posadziłam, ale już chyba nie wyrosną... raczej na bank... no nic... ciepnę w tę ziemię... słonecznik oczywiście. buhahaha

Za to mój fiołek kwitnie kolejny rok, mam go w pokoju, chyba lubi ze mną być w nim. Na zdjęciach, przypatrzcie się, jest mój fiołek, są też gęsi... moje kochane gęsi. Nie wiem, czy pisałam już Wam, ale ja uwielbiam gęsi i marzyłam o ich figurkach. Miały stać na balkonie, ale stoją w pokoju, bym mogła się nimi cieszyć cały czas. 



Ach, jak mogłam zapomnieć...

Trochę bez kolejności, ale postanowiłam, że napiszę, jak napiszę, byle był z Wami kontakt. 

Wracając do kwietnia, tam spotkała mnie przemiła niespodzianka. Mam w Ameryce bratnią duszę, znam Pam od paru lat... nie wiem, może od 2017...

Pam jest artystką, której prace stopniowo otworzyły moje serce na sztukę, zresztą i Wy mieliście w tym duży udział. Jak zrobię tour po pokoju, to zobaczycie, ile jest w nim Was. :)

Wracając do Pam, ona jest naprawdę niepowtarzalna, nie można jej zarzucić, że zatraciła siebie. Wspiera, inspiruje, wręcz błyszczy. Jej wewnętrzne dziecko jest tak szczęśliwe, że odbija się to w jej sztuce. Ona zwyczajnie mówi sobie TAK, żyje sercem, nie patrząc na opinie innych, przy czym pozostaje absolutnym światłem. Chciałabym kiedyś, byście ją bliżej poznali, chciałabym podzielić się z wami tą moją radością... kto wie... ;)

Oto jej prace, które znalazłam w paczce. Chcę też się pochwalić, nie swoim sukcesem, a tym, że Pam ostatnio wygrała konkurs plastyczny. Jej prace na ścianie, widok pierwszego miejsca, spowodowały, że płakałam na całego... jestem taka dumna. <3 Ona się nie spodziewała, nawet w 1%, także chyba jednak warto próbować...


Bycie sobą, temat powielany przeze mnie, bo uważam, że warto.

Nawet jeśli masz lat siedemdziesiąt, a pragniesz wsiąść na karuzelę i się pośmiać, jak totalny dzieciak, zrób to. Jeśli tylko możesz, zrób to.

Twoje życie niech będzie Twoje, niech nie będzie strzępkami innych.

Niedawno mój znajomy napisał mi takie coś:

Kiedyś byłem, jak ty... praca-dom, zero ekscytacji życiem... bla bla coś tam jeszcze.

Proszę, nie słuchajcie, jeśli ktoś Wam ględzi taki chłam. Nie słuchajcie ludzi, co myślą, że Was znają, a tak nie jest. Ziomek zna mnie tak, jak ja znam Roberta De Niro. ;D

Proszę, nie dajcie sobie wmawiać bzdet, nie dajcie sobie wmawiać, co jest dla Was najlepsze.

Facet chce podróżować z grupą ludzi i się bawić, bawić, bawić. Jeśli tego chce, życzę mu tego.

Ja chcę swój czas spędzać z rodziną, z pasjami. Im starsza jestem, tym bardziej słucham swojej duszy i jeszcze mi to nie zaszkodziło. 

Odpisałam facetowi dobitnie, bo moi kochani, ja szczęśliwa osoba jestem, ze swoimi ranami na sercu, z problemami, wadami, zaletami, górami do przejścia, ale szczęśliwa. Chyba moja odpowiedź nie spodobała się koledze, bo jego wymysły prysły, jak bardzo marnej jakości bańka. 


Ach, życie w zgodzie ze sobą, to umiejętność, którą nadal szlifuję i zawsze będę. To jedno z moich największych osiągnięć, mówić nie, nawet kiedy wiem, że będę jedyną w grupie, która to powie. Wolę być sobą, aniżeli w grupie, w której jestem kimś, kim inni chcą bym była, o nie, to nie dla mnie!!!!

Bądź sobą, jesteś jedyny w swoim rodzaju i jesteś taki po coś...

Wybaczcie, że skaczę po tematach, ale nawet w jednym dniu potrafi się dziać jedno zupełnie różne od drugiego.




Poza licznymi spacerami, tymi badaniami, troskami, było dużo biblioteki, odwiedzin galerii sztuki, oczywiście dużo czytania. Wczoraj skończyłam Dziwne losy Jane Eyre, ależ mi się ta książka podobała, zostanie ze mną na długo. Lubicie tę książkę, macie jakieś książki sióstr Brontë do polecenia?

Po długim czasie wróciłam też do jogi. Muszę uważać, bo po wypadku mam osłabioną prawą rękę, była ona od ramienia do łokcia cała w siniaku kolosie. Joga jednak daje mi tyle szczęścia, tak dobrze mi z nią. Kiedyś umiałam stawać i głową dotykać kolan, za jakiś czas znów to zrobię. :D

Ogrom czasu spędzam z farbami, pastelami olejnymi, ze swoją sztuką. Choć pisałam o tej pasji tylko raz i to dawno, to wiedzcie, że jest to moja wielka miłość. Na zdjęciach pokazuję Wam same nieskończone prace, bo na temat tej dziedziny sobie pogadamy innym razem. ;) Umieściłam też kwiatowy wianek, o który poprosiłam Mamę. Cudowny, wisi na moich drzwiach.


Obie mamy w sercu sztukę, każda inaczej ją wyraża, każda pięknie, niepowtarzalnie, zresztą Wy też to robicie, inspirując.

Ach, pędzle, pastele, kanwa, drewno... serce moje czuje spełnienie i sięgam po nie możliwie najczęściej.

Muszę kończyć, mam dodatkowe zadania do wykonania w pracy. Muszę odpisać też dentyście, że przyjdę. Jednak czemu, czemu akurat, kiedy ma być 32 stopnie, a trochę trza tam iść. Kto mnie zna lepiej, ten wie, że jestem zimnolubna i te 32 stopnie, to jak horror dla mnie...

Tu mały update...

Tak żem pociła się, że Pani włączyła klimatyzację, tak jej gadałam o pocie. hahaha No i o mój Boże kochany... robienie ósemki bez znieczulenia, to nie najlepszy pomysł... ale się wytrwało. :D

Trzeba przyznać, że ten post o wszystkim po troszku. Mam nadzieję, że jest dla Was przyjemny, albo choć ok. haha 

Kochani, dziękuję, że dajecie mi czas, że rozumiecie, pytacie, że jesteście cierpliwi. Dziękuję za wsparcie, za to, że mogę do Was pisać tak swobodnie, że czuję się tu, jak w rodzinie.










68 komentarzy:

  1. Super że się odezwałaś, cieszę się że czerpiesz z życia ile się da i co się da .Jesteście wspaniałą rodzinką, życzę zdrowia wszystkim.Teraz kiedy nie mam działki pielęgnuje mini ogródek na balkonie , mam szczypior, pietruszkę ,lubczyk a rukolę już zjadłam ,no i trochę kwiatów.Ja jeszcze funkcjonuje trochę jak we mgle, po śmierci męża uczę się życia i ten remont łazienki dał mi popalić,pozdrawiam i ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że jesteś, nawet nie wiesz, jak bardzo. <3 Dobrze mi sobie wyobrazić Twój mały ogródek. Dawno nie jadłam rukoli, a bardzo lubię, ewidentnie muszę sobie kupić. Tu chciałabym napisać coś mądrego, wspierającego, tak byś wiedziała, że sercem jestem z Tobą, ale to, co pisze, to najlepsze, co mogę teraz zrobić, bo kiedy ktoś traci kawał siebie, to ciężko coś napisać. Absolutnie mocno Cię przytulam i wierzę, że poczujesz ten uścisk. <3

      Usuń
  2. Zawsze z przyjemnością czytam Twoje posty kochana i czerpie z nich tę cudowną energię, która emanuje od Ciebie i Twojej rodziny❤️ Pozdrawiam Was cieplutko i przesyłam mnóstwo serdeczności🤗❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze cieszę się, kiedy widzę Twoją miniaturkę. Dziękuję, że pomimo mojej małej obecności, Ty zawsze jesteś ty ze mną, jesteś bardzoooo kochana!!!!!! Posyłam serdeczności cudowna kobieto. <3 :****

      Usuń
  3. Cieszę się, że wszystko jest dobrze z Tobą i rodzinką. Czekałam na wieści od Ciebie, bo jak piszesz nasze grono jest już trochę zżyte ze sobą. Nie znamy się osobiście, ale mam takie odczucie, że o każdej osobie, którą tutaj spotykam mogę coś powiedzieć. Agnieszko mamy wspólną cechę jak mniemam - jesteśmy sobą. Nie zawsze to pomaga w życiu, ale nie potrafię inaczej. Mam swoje życie i nie będę go zmieniać, by się przypodobać, bo inni wiedzą lepiej co jest dla mnie dobre. Potrafię cieszyć się drobiazgami i to powoduje, że nie jestem zgorzkniałą. Nie lubię jednak zakupów nawet z rodzinką. Już tak mam, ale cóż jak trzeba, to trzeba. Upałów nie znoszę i źle się wówczas czuję. Pozostaję więc w domu i wychodzę tylko wówczas kiedy jest to konieczne. Tyle o mnie. Podziwiam Cię nieustannie za Twoją kreatywność, talenty i to, że potrafisz również jak ja cieszyć się tym, co masz. Masz wspaniałą rodzinę i relację z mamą taką jak ja z córkami. Niestety jedna z nich mieszka we Francji i widzimy się raz w roku. Piękne zdjęcia załączyłaś. Jesteś piękną kobietą z radosnym uśmiechem płynącym prosto z serca. Pozdrawiam serdecznie:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękną wiadomość od Ciebie otrzymałam, dziękuję. Naprawdę uważam, że jesteśmy blogową rodziną, taką duchową. Jestem wręcz pewna, że bez tej rodzinki życie byłoby nieco bardziej smutne, bo jednak tu jest tak miło, tyle wsparcia się otrzymuje, wiara wzrasta właśnie dzięki tej rodzince. :) Mogłabym czytać o Tobie i więcej. hehe Tak, bycie sobą czasami powoduje, że ludzie odchodzą i takie tam. Jednak życie, w którym udaje się kogoś innego jest absolutnym koszmarem dla mnie. No i co z tego, że miałabym setki ludzi wkoło, jak te setki nie znałyby mnie wcale, raz lubiłabym upały, bo Stefka lubi, a raz zimno, bo Jacek lubi i tak dalej...koszmar. Niestety takich ludzi znam najwięcej. :(((  Dziś u mnie upał, a jutro 34 satopnie, w pracy będzie grubo ponad 40 i aż się boję... Ostatnio wręcz zasłabłam, dobrze, że akurat myłam biuro z klimatyzacją, to padłam tam  na krzesło i siedziałam, aż nie przeszło. Upały to męka!!!!
      Absolutnie miło mi czytać o Tobie i mam nadzieję, że będziesz córkę, co mieszka we Francji widywała, choć ten raz więcej. Jesteś megastycznie kochana, absolutnie jestem za Ciebie ogromnie wdzięczna, pisanie do Ciebie to przyjemność, czuję się z Tobą, jak z total bratnią duszą na spotkanku. hehe Same, ależ to same serdeczności Ci posyłam. :********

      Usuń
  4. Espero que pronto estéis todos restablecidos incluido el perro. Decir que me parece de la misma raza que el de una hija de una prima que no saben muy bien que es lo que le pasa y como le hacen muchas pruebas no se fía de todos aquellos a los que no nos ve a diario.

    Saludos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, dear Tomasz, I wish you and your loved ones good health. I hope that one day I will be able to speak Spanish with you... I would like to learn this language, but I don't have time for now... Thank you for being here with me, with us, it means a lot. <3 :)
      Saludos.

      Usuń
  5. Zawsze Twoje posty poprawiają mi humor. Piękna ta Twoja codzienność. Cudowne kadry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci piękna Aniu, cieszę się, że jesteś!!!! Pozdrawiam najserdeczniej, miej radosne dni. :))) <3

      Usuń
  6. I'm happy to see you happy, healthy, in contact with nature, giving affection to your animals and your family.
    (ꈍᴗꈍ) Poetic and cinematographic greetings.
    💋Kisses💋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you. I truly appreciate you being here with me and my loved ones. You are a part of my blog family my dear. :****

      Usuń
  7. Dobrze Cię widzieć 🩷 To samo gadam całe życie - być sobą, mówić swoje, nawet jak wszyscy wokół niezadowoleni 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no i ja się całkowicie się zgadzam. Mam nadzieję, że wiesz, że Cię mega lubię i też się cieszę, że Cię tu widzę... zawsze!!! :)))) Pozdrawiam, zapocona, wykończona ciepłem stara baba... czyli ja. ;D

      Usuń
  8. Fajnie cię znowu widzieć! :) Zaglądaj tu częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ty jesteś ze mną, ogromnie się cieszę. Uściski wielkie. :)))

      Usuń
  9. I'm glad to read that you are doing well.
    I don't like the heat either, 32 degrees is intense.
    Here in the Netherlands we have a bad summer, sometimes cold, i.e. 15 degrees, but we also had 28 degrees, that was only a few days, tomorrow it will be 25 degrees again, too hot for me.
    I enjoyed all your photos.
    Greetings Irma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you dear Irma, thank you so much. To be totally honest, I love when is just 15 degrees. hehe As I wrote I love cold seasons. For me 25 is too much as well. Yesterday here was 35 degrees, today is 30 but I feel even worse...working in such condiotions is really hard. In the place where I work is even ten degrees more...

      Have a nice day, greetings and big hugs, once again...thank you for being. :)) <3

      Usuń
  10. Dobrze, że się odezwałaś. Jak zawsze piękne zdjęcia (i jaki masz piękny warkocz!). Pięknie się to czyta, choć wyraźnie widzę, że ten czas nie był łatwy, a jednak tyle pogody ducha tchnie z tego wpisu. Widać tę zgodę ze swoim wnętrzem. Dziękuję :) i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i raz jeszcze dziękuję za tyle dobrych słów, za obecność. Nie wiem, komu dziękuję, ale dziękuję. Niech dużo szczęścia jest z Tobą, niech przeciwności losu przegrywają z Twoją siła. Uściski. :*****

      Usuń
  11. Dobrze się czuję tu u Ciebie na blogu. Mam wrażenie takiego pokrewieństwa dusz. Czym jestem starsza też tym bardziej cenię sobie spokój, czas spędzony z bliskimi , słuchanie głosu własnego serca. Tak ładnie napisałaś " Twoje życie niech będzie Twoje, niech nie będzie strzępkami innych" - to prawda niech będzie Twoje, podążaj za swoimi marzeniami, pragnieniami , a nie cudzymi. Nie porównuj się z innymi bo nie warto- każdy z nas to odrębna historia. I tych histori nie można ze sob porównywać.
    O zdecydowanie więcej Timmiego prosimy <3 Zdecydowanie na to Twój czworonożny członek rodziny zasługuje. Widać ,że z mamą masz cudowny kontakt. Jest tu u Ciebie tyle ciepła, nie potrafię tego opisać. Zatem bądźmy sobą :-) bo jesteśmy najlepszymi wersjami samych siebie bez względu na to co robimy :-) Nie żyjmy życiem innych , tylko swoim i bądźmy szczęśliwi <3
    Przesyłam dużo uścisków, przytulasów i pozytywności.
    Karo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mam z Tobą i Twoim blogiem, czuję pokrewieństwo dusz. :) Bardzo pięknie napisałaś i aż się tu uśmiecham. No naprawdę, żyjąc tak, by to inni uważali nas za super, by było, jak oni chcą... jest absolutnie bez sensu. Gdzie ta pewność, że każdy chce dla nas dobrze... Dlaczego tak dużo ludzi ma tę pewność... Niestety nie zawsze tak jest, a już na pewno, kiedy Ty mówisz, że czujesz szczęście przy malowaniu, a Stefka mówi, by to olać, bo to tylko zabawa i iść do biura... to bardzo, ależ to bardzo zła rada. Stefka byłaby szczęśliwa, Ty już nie, bo serce zawsze będzie wołać do malowania. To tylko przykład... ja maluję i olewam opinie innych, czy to warte, czy nie warte, bo ja wiem, że warte na całego. :D Dziękuję, że jesteś tak fajowa, no bo jesteś... taaaaak fajowa! Bądźmy sobą, a to też jedyna droga, by poznać swoje bratnie dusze. Będąc strzępkami innych, nie mamy szans, by poznać te zacne pokrewne dusze, bo zwyczajnie one nas nie rozpoznają, a my ich... bo nie będziemy sobą. Zresztą Ty to wiesz, a ja zaś pisze poemat i dziwię się, że potem odwiedzę ino dwa blogi, bo muszę uciekać...hahahaha Bądź szczęśliwa przepiękna kobieto!!!! <3

      Usuń
  12. Witaj! bardzo sie cieszę, że tu jesteś, nawet nie wiedziałam o wypadku który sie Tobie przydażył. Musze zajrzeć na poprzednie wpisy. M ie tez tu ostatnio długo nie było, mam wiele problemów zyciowych i dlatego. Dziękuję Ze dizelis sie swymi przemyśleniami, zdjęciami, wspomnieniami! Wspaniale sie to czyta i cudownie Cię widzieć. Masz rację by sie przejmować sie innymi, ale jak sie jest super/hiper nadwrażliwym to zapewne dużo ciężej idzie. Raduje mnie też ze masz taką super znajoma zza wielkiej wody ;) wspaniale, że podzieliła sie z Tobą swą sztuką :) Bardzo miło, że spędzasz czas swego zycia z rodziną, ja swoją mam za wodą, wile mil, ale mąż ze mna jest to teraz moja rodzina najbliższa. Ciesz sie i le sie da z taty, mamy brata i czworonożnego przyjaciela. To wspaniale ze tak doceniasz ich. Zyczę Tobie jak zwykle wiele radości i szczęscia i zdrowia powrotu dla Was wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  13. a zauważyłam, że masz przepiękną różową gaurę! Uwielbiam te delikatne kwiatki, mam teraz też ja w doniczce ale białą. moze wstawie na bloga następnym razem zdjęcie jej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, normalnie bardzo się cieszę, że napisałaś, że jesteś!!!!! Dziękuję za obecność, pomimo problemów, doceniam całym sercem!!!! Ogromnie mocno trzymam kciuki, by problemów było coraz mniej, by było dobrze, coraz to lepiej i sił było sporo i radości tu i tam, gdzie tylko się da, i ile się tylko da. Całym sercem jestem obok!!!!! 
      Ja jestem dość wrażliwa, muszę przyznać, czasami jest bardzo ciężko, ale bycie sobą jest dla mnie ogromnie ważne, a to dlatego, że inaczej życie byłby dla mnie męką... Kiedyś żyłam, by się przypodobać rodzinie dalszej... to był prawdziwy koszmar, oni wiecznie nie byli zadowoleni, ja wpadałam w rozpacz, nawet depresję... Moja młodość nie była wcale łatwa.  Nie wracam do tego i już! 
      Moją Guarę zjadł przędziorek. :((( Tak samo moje wszystkie słoneczniki. ech Marzyłam, by mieć swoje małe pole słoneczników i kiedy zaczęły pojawiać się kwiaty, tak przędziorek mi je zniszczył.. .nie lubię skubańca! Teraz mamy zamiast słoneczników inne roślinki...kufea...a że ma  fioletowe kwiatuszki, to mnie cieszy. :) Ona u nas dobrze rośnie. <3 Chętnie zobaczę Twoją Guarę, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, życzę zdrówka i co tylko Ci potrzebne. Uściski sercem. <3

      Usuń
    2. Hahaha Ta Gaura, a nie Guara...bo ma pamięć do nazw jest tragiczna niestety. :D

      Usuń
    3. Dawno mnie właśnie nie było ale raduję sie niezmiernie ze do Ciebie znów zajrzałam Twoje wpisy zawsze poprawiają nastrój! Dziękuję Cie bardzo, Rozumiem Cię niezmiernie z wrażliwościa bo ja jestem hiper a ty też zapewne bo na to wspakują Twoje wszystkie wpisy. Przytulam mocno!
      haha tak miało być Gaura ale ja jak pisze na klawiaturze to ciągle literki mi sie przestawiją i nie zawsze zauważę ;) no jaka szkoda z tym owadem, że zerzarł Ci ta piękną roślinkę... i inne... Choćaż coś się uchowało, kufea też jest piękna i bardzo wdzęczna i taka delikatna :)

      Usuń
    4. To, że jesteśmy hiper wrażliwe, nie oznacza, że słabe, ba... my są silne pewnie bardziej, niż zdajemy sobie sprawę. 
      Wiesz, ja zwyczajnie nie pamiętałam nazwy tej rośliny na całego, dopiero Ty mi ją przypomniałaś. Ja robię okropne błędy, jak pisze na komórce, jeny, tam to głupoty mi wyskakują. ;D Pamiętaj, że ucieszy mnie nawet jedno zdjęcie i jedno  zdanie, byle by wiedzieć, że jesteś. <3

      Usuń
  14. No jesteś, cała i radosna, choć nie zawsze masz z górki, ale po co martwić się bez przerwy!
    Twoje zdjęcia można by zapisywać największym smutasom jako lekarstwo!
    Ściskam Cię mocno i pozdrawiam cała rodzinkę, trzymajcie się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to tak fajny komentarz ach... jak mi miło. Superowa jesteś i mam nadzieję, ześ całkowicie tego świadoma. Siłą moją jest ma rodzina, ale tez moja rodzina blogowa i taka prawda. Dziękuję, że jesteś!!!! W imieniu całej mej małej rodzinki posyłam ogromną skrzynię szczęścia, przytulam mocnooooo. :******

      Usuń
  15. Wiele dróg przeszłaś, ja swoje mogę w tym roku policzyć na palcach jednej ręki. Nie wiem jak to się stało, ale non stop jestem w pracy...
    Wypatruję okazji do tego, by uciec.

    Rośliny u mnie prawie wszystkie wyginęły przez plagę. Na balkonie nie mogę stworzyć nic, bo trwa remont balkonów...
    Jestem chwilowo bez zieleńca domowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem sobie wyobrazić, by moje guru przygód nie miało chwili na chodzenie, mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć czas, kiedy tyle pracy. Nie ma bata, nie może być ino robota i robota... Miałam cudownego wujka, pracował ciężko, mega dobry człowiek, straciliśmy go za wczas, nawet nie dożył emerytury... Dlatego gadam... życie w równowadze, jak tylko potrafimy, jest mega ważne. Wiem, że to wiesz, ale  masz wpływ, że pisać do Ciebie się chce, nie moja wina. haha
      Też miałam ostatnio plagę przędziorków, zjadły mi wszystkie słoneczniki i nie tylko.. .jak one mnie wkurzają... skubańce, nie umiemy ich pokonać... dupki jedne!!!!! Leca do Ciebie oczywiście, widzimy się za parę sekund. ;D

      Usuń
  16. Najważniejsze że u Was wszystko OK i ciągniecie Wasz wózeczek nie jakoś tam a z radością. Dobroci życia trza doceniać. :-D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem czy mła koment zniknął bo blogger jak prawie zawsze podły czy tylko wymaga zatwierdzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja ty zatwierdzam, by wiesz... spamowcy mi tu nie włazili. :) Dziękuję za wsparcie. Staramy się ciągnąć wózeczek z radością, czasami idzie nam to opornie, ale bardzo się staramy. Zdrówka i dobroci dla Ciebie cudna kobieto! <3

      Usuń
  18. Oj dawno bardzo dawno u ciebie nie byłam ....I tak fajnie teraz poczytać co tam słychać i tak szczerze lubie sobie czasami poczytać co tam ni to z gruszki ni z pietruszki u kogoś słychać, tak po prostu co mi w duszy gra :) Fajnie was widzieć ...to jest dobre ktoś nas zna, bo np: razem chodziliśmy do klasy wieki temu haha pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że jesteś, że napisałaś. :******* Tak, też mnie śmieszy, jak ktoś uważa, że nas zna, bo do podstawówki z nami chodził. haha Jeny, przeca ja się zmieniłam na całego od szkoły, a ten kolega mój zacny zna mnie z instagrama, a piszemy ze sobą,że ho ho... ;D Pozdrawiam, zdrówka i dużo uśmiechu. :******

      Usuń
  19. Widzę że u Ciebie aktywnie i rodzinnie:))piękne zdjęcia:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję przepiękna Reniu. Bardzo cieszy mnie Twa obecność. Pozdrawiam serdecznie. :***

      Usuń
  20. Cudownie się czyta takie pozytywne wiadomości od Ciebie. Jesteś taką cudowną duszą, taką naturalną, niewielu jest ludzi, którzy są tak szczerzy, tak naturalni, tak po prostu tryskający swoją osobowością bez żadnych oporów. I ta Twoja naturalność przyciąga tu właśnie całe rzesze dobrych ludzi, bo tylko szczerość jest takim magnesem na inne dobre dusze...
    Aga, jesteś osobą zadowoloną ze swojego życia, to akurat podobnie, jak ja. Umiesz docenić to, co od życia otrzymujesz i nie porównujesz się z innymi i ich stanem duchowego posiadania, dlatego uśmiech nie schodzi z Twojej twarzy, co zresztą widać na Twoich zdjęciach :)
    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę Ci tylko pięknych chwil...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś tak kochana, że słów brakuję. Absolutnie jesteś darem, który dzięki Bogu jest mi dany, choć tu na blogu, dziękuję za Twą cudną obecność. ;*******
      Oczywiście nie zawsze się uśmiecham, bywam i nerwowa i popełniam błędy i panikuję... jak to człek.  No, ale kocham swoje życie, choć teraz muszę zmagać się z powikłaniami po...jodze...jednak już ta joga nie dla mnie... Ważne by znikły powikłania, a skubane nie chcą... Już je tam wytępię! :D Zgubiłam wątek, co chciałam napisać. No, a wiesz, że teraz, co są burze, to ja o Tobie myślę, także jak masz czkawkę to, to ja.  :D Pozdrawiam najserdeczniej, przytulam mocno moja Ty radości!!!! <3

      Usuń
  21. Agusiu!
    Tak się cieszę, że po bardzo długim czasie, jesteś z nami. Uwielbiam Twoje posty i czekam na nie z niecierpliwością. Jak zawsze zachwycam się przepięknymi zdjęciami.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Cię widzieć Łucjo, miło mi, że ciszysz się moją obecnością. :)))) Pozdrawiam najserdeczniej, miej bardzo udany, pełen szczęścia weekend. :********

      Usuń
  22. Les teves paraules i reflexions, en fan estar content . Tenen una bona energia i bones sensacions, que no sempre et trobes pel món, per això és d'agrair la teva positivitat.
    Hi ha una novel·la de Emily Bronte publicada un any abans de morir ella, molt famosa "Cims borrascosos" , és una tèrbola i apassionada història d'amor entre els protagonistes, que potser t'agradaria llegir, si no ho has fet ja.
    I felicitar-te per les bones fotografies que ens comparteixes, plenes d'alegria :)
    Bon estiu, a pesar de la calor :D i una abraçada !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you my dear, you always write me such kind words which make me happier and stronger what as you know is so important. You are my happiness. I will read this book as I have never read it, thank you for your recommendation. :)
      Have a stunning weekend, lots of joy, be healthy. Hugs. ;))) <3

      Usuń
  23. Piękne zdjęcia, jak zwykle nastrój radosny, ale przede wszystkim obie z Mamą jesteście bardzo utalentowane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serca, tak mi miło. W imię Mamy też już podziękuję, bo jej to przekażę, jak tylko wróci z pracy. Kochana jesteś na maksa!!!!! Uściski wielkie. :*****

      Usuń
  24. Fajnie, że piszesz. Nie potrafię napatrzeć się na Wasze uśmiechnięte twarze. Masz przeuroczą mamę, a Ty jesteś śliczna- mam nadzieję, że Cię tą bezpośredniością nie uraziłam.
    No cóż, odniosę się do ostatniej informacji- upał+ leczenie ósemki bez znieczulenia to jakaś porażka. Ale widać, ze humoru Ci to nie zwarzyło.
    Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no gdzie tam urażona, miło mi, że otrzymałyśmy z Madre takie komplementy, dziękujemy. :) Piszę też w jej imieniu, bo jej to przekazuję. Ona głównie się śmieje, chyba zawstydzona na całego, zawsze tak reaguje na Wasze komplementy. :D Ty wiesz, ja to jestem dziwna, nie wiem kogo, ale to mnie w te upały przewiało i żem przeziębiona. hahahaha No ale przeca przeciągi bywają... mniejsza z tym, upałów ciąg dalszy, ja tu topnieję. Pozdrawiam najserdeczniej, miło, że jesteś tu z nami, to bardzo cieszy, Uściski. :)))) <3

      Usuń
  25. Aga, wybacz, ale... Twoja mama skradła całe show! Wszyscy promieniujecie dobrą energią, zarażacie pozytywnym humorem, ale jestem zakochana w Twojej mamie (jakkolwiek by to nie brzmiało, haha). Bije od niej takie ciepło, takie dobro, taka empatia, że aż dziwię się, że ta kobieta nie ma aureoli wokół głowy albo, że nie wyrastają jej skrzydła na plechach! (sprawdzałaś? Może akurat ma?) ;) Za to w ogóle nie dziwi mnie ta Wasza cudowna rodzinna więź. Widać jak na dłoni, że dorastałaś w zdrowym, kochającym domu i że Twoi bliscy są Twoim największym skarbem. Pięknie Was mama wychowała :) Szkoda, że na świecie nie ma więcej takich rodzin jak Wasza - nie byłoby wtedy tyle zła i okrucieństwa. Moja prywatna teoria jest taka, że u podnóża wszelkiego zła leży właśnie brak miłości w rodzinnym domu. Od tego biorą się wszelkie nieszczęścia.

    Rozbroiły mnie zdjęcia z Wami taszczącymi Timmiego do zdjęć :) Jako że sama miałam ogromne szczęście doznać wspaniałej relacji ze zwierzakiem, wiem, jak to jest kochać go bezmiernie. Dobrze, że nadal z Wami jest, i że te kilka(naście?) miesięcy temu skończyło się na strachu i łzach, a nie na czymś gorszym.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i cieszę się, że dotrzymałaś słowa o nowym wpisie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha Moja Ty kochana, ja żem się wręcz pobeczała na Twoje słowa. Mama przyszła z pracy, kazałam jej usiąść koło siebie i przeczytałam jej Twoje słowa, żeśmy obie miały łzy w oczach, a ja oczywiście je wypuściłam. hehehe No cóż... wrażliwa jestem, a jeśli chodzi o moich ukochanych to najbardziej. Dziękuję Ci za tak cudowne słowa, stworzyłaś nam naprawdę szczęśliwą chwilę, KOCHANA JESTEŚ!!!!
      Moja rodzina też miała upadki, bardzo ciężkie bitwy do przejścia, od głodu, po alkoholizm Taty, ale jakoś z tego wyszliśmy, Tatko już nie pije i siedzi za mną fucząc, bo oboje mamy zapchane nosy. hehe  Kocham moją rodzinkę, to co widzisz na zdjęciach, to moje największe skarby. :)
      Och tak, Timmi, toż on jest moją częścią, kocham go na całego. Dla mnie to jest coś pięknego, że wytwarza się miłość między człowiekiem a zwierzęciem. Niby się nie rozumiemy, bo pogadać nie idzie, odczytać wszystkich odczuć też nie zawsze się da, ale łączy nas miłość, każdy okazuję, jak potrafi i dzieje się magia. Zaraz go 'wygnębię', jak tylko zejdę sprzed kompa. :D 
      Pozdrawiam cieplutko, choć mi za ciepło. hehehe ;D

      Usuń
  26. Zmiescilaś sporo czasu w jednym poście. U Ciebie jak zawsze rodzinnie i bardzo czule o rodzince, widać na zdjęciach, jak Wam że soba dobrze. Jeśli Tata miał zabieg, to "musicie" go pilnować...
    Być sobą to trudne zadanie w tych czasach. Mam wrażenie, że na blogach czasami nie jesteśmy w pełni sobą, pokazujemy zwykle lepszą naszą część. Wielu z nas uważa, że nie wszystko jest, a właściwie nadaje się do pokazania. Tym bardziej cenie Twoja szczerość i otwarcie na czytelników. Wszystkich nas podnosisz na duchu.:))
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pilnujemy Taty. Gnębię go, że ma się ruszać, bo wmawia mi, że kiedy serce chore, to się siedzi... Och mój Boże. Sam lekarz kazał mu się ruszać, ale się rusza. Dziś też go pognębię, bo inaczej, by siedział cały dzień, ale póki co to grzeczny. :D 
      Tak to jest, oczywiście, że chcemy pokazać tę ładniejszą część nas. Ja jestem tu szczera, ale o wadach swoich też chcę napisać, bo mam ich ogrom. Za dużo w necie tych 'ideałów', a każdy ma wady, każdy, bo nawet Papież i taka prawda. Chcę napisać o wadach, bo to ludzkie, bo nie chcę żyć wśród samych 'ideałów', wśród masek, mam tego dość! Dziękuję, że jesteś tu ze mną, z nami, że wspierasz, dajesz czas, akceptujesz nas takimi, jakimi jesteśmy, bez nie wiadomo jakich upiększeń. Uściski, wielką radością jesteś dla mnie! <3

      Usuń
  27. Aguś, wspaniale że znowu się tu odzywasz. Nawet jak piszesz o zwykłych, codziennych sprawach, to tyle w tych słowach pozytywnej energii, że się to zawsze dobrze czyta. Świetnie że jesteś sobą i nie dajesz nikomu wmówić, co dla Ciebie dobre. Ciesz się każdą chwilą, swoją najwspanialszą na świecie rodziną, tym co Ci w sercu gra i realizuj siebie najlepiej jak potrafisz. Jesteśmy blogową rodziną i dzielimy się tym co dla nas ważne. Wspaniałe zdjęcia - pełne radości z bycia razem :))) Jesteś wspaniałą, mądrą osobą, która wie co w życiu jest najważniejsze. Przesyłam moc serdecznych pozdrowień :))))

    OdpowiedzUsuń
  28. Dear Agnes,
    I'm very happy that everything is going well with you and your family. I like your publications, because in them I can smell the roses and the touch of your hands in mine.
    We met through our blogs and I feel like it makes us write from one heart to another. We have one thing in common: love for family. We should enjoy the little things we love as it protects us from disappointment.
    I like the way you experience life, savoring the good moments and facing adversity looking into the eyes of the beast.
    You are a beautiful, intelligent and creative young woman. I really like you, like I connect with you personally.
    Kisses!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam jak piszesz o wszystkim...wydobywasz magię z codzienności, lekkość z ciężaru, blask z szarości, uśmiech z zabiegania i... tysiące cudowności, których wielu ludzi nie dostrzega. Kiedy znajduję Twój kolejny post, uśmiecham się szeroko, siadam wygodnie, bo wiem, że to będzie uczta, najprawdziwsza, z serca płynąca. Fajnie, że dajesz takie codzienne fotografie, takie jak życie, a na nich jest wypisane zwyczajne szczęście i są one potwierdzeniem cudów, jakie dzieją się każdego dnia. A dusze artystyczne już tak mają, że ciągnie ich do tego świata, który przecież swoje korzenie ma też w sercu. Przytulam Was Agusiu, jesteście mi bliscy przez Waszą szczęśliwą zwyczajność...

    OdpowiedzUsuń
  30. I ja się cieszę, że u Was wszystko dobrze, przede wszystkim ze zdrowiem. Miło jest Was widzieć takich uśmiechniętych, człowiekowi od razu robi się lepiej. Ostatnio też dużo spaceruję po najbliższej okolicy. Uroczy ten Wasz Timmi, aż chce się go zagłaskać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Cieszę się, że u Ciebie i u Twoich bliskich wszystko dobrze :) Wspaniałe zdjęcia :) :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Me alegro que estés mejor. Tu perro me enamora. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  33. Pięknie piszesz o codziennych sprawach. Zawsze czytam Twoje posty z przyjemnością. Życzę Ci samych radosnych chwil i dużo czasu na robienie takich cudnych zdjęć. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  34. Wspaniałe zdjęcia, dużo radości i spokoju życzę, pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  35. Hola guapa. Gusta saber de ti y tu familia. Y me alegra que todo vaya mejor. La vida nos da a veces sustos, pero lo bueno es que podemos a salir de ellos.
    Preciosas todas las fotos y se os ve felices. Gracias Agnes. Y sigue así
    Buen julio.
    Un abrazo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Hej Aula! Świetnie, że się odezwałaś! Czasem dobrze jest napisać tak od serca i podzielić się codziennością. 😊 Cieszę się, że u Ciebie i Twoich bliskich wszystko dobrze, mimo tych wszystkich przejść zdrowotnych. Fajnie, że Timmi ma się dobrze i że spędzacie tyle czasu razem na spacerach – to naprawdę cenne chwile.

    Twoje opowieści o sztuce i życiu w zgodzie ze sobą są inspirujące. To prawda, że warto być sobą i słuchać swojej duszy. Czekam na więcej zdjęć Twojego balkonu i artystycznych projektów – brzmią wspaniale!

    Co do książek sióstr Brontë, „Jane Eyre” to klasyk, ale polecam też „Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë – równie porywająca lektura.

    Dzięki za podzielenie się swoim światem. Trzymaj się ciepło i niech każda chwila będzie pełna radości! 🌸✨





    OdpowiedzUsuń
  37. Kochana, jak miło Cię zobaczyć! Nie znamy się w realu, ale czuje się od Ciebie takie ciepło... Wyjątkowo sympatyczna duszyczka z Ciebie :) Zresztą, przestaje mnie to dziwić kiedy patrzę na Twoją rodzinę. Widać, że jesteście bardzo zżyci, rodzinni, kochający, empatyczni. Taka rodzina to prawdziwy skarb! Niczego więcej nie trzeba, no poza zdrowiem, bo tego nigdy za wiele! I tego Wam z całego serca życzę! Ściskam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  38. Dużo zdrowia, radości i uśmiechu dla całej Waszej rodziny!
    Timmi to absolutna słodycz, podrap go za uszkiem ode mnie <3
    Jesteś pozytywna, kreatywna i masz dobre serce. Nic dziwnego, że przyciągasz takie osoby jak artystka z USA, dobro do nas wraca :)
    Życzę Ci pięknego lata, pozdrawiam serdecznie :*****

    OdpowiedzUsuń
  39. Gratulacje dla Pam wygranej w konkursie plastycznym! Super fotki, a psiak uroczy :D

    OdpowiedzUsuń