Chciałabym zrobić coś zupełnie nowego. Chcę poczuć, że żyję całą sobą. Co by tu zrobić? Siadam przed komputer. No nie...znów to samo, nic się nie dzieje. Chwileczkę! A co to... wycieczka w góry. Wchodzę, aby sprawdzić szczegóły. To coś więcej to wycieczka z ' wyższym celem'. Celem jest zdobycie szczytu Skrzyczne. Nigdy nie zdobyłam żadnego.
Spójrzmy:
Nogi = ok. Może nie jak u biegacza, ale jakieś tam mięśnie są.
Kondycja = może dam radę.
Zdrowie = jest dobrze.
Chęci = ogromne.
Brat również odczuwał chęć zrobienia czegoś nowego. Idę, mówię mu o tej wyprawie. Waha się. Pokazuję zdjęcia, widoki zapowiadają się wspaniale. Teraz już oboje chcemy. Biegnę sprawdzić, czy jeszcze są bilety...uff...są. Patrzę na nie i czuję, że zaczyna się nowy rozdział w moim życiu.
Tak też się stało. Szczyt Skrzyczne, mój pierwszy szczyt zdobyłam w złych warunkach pogodowych. Dosłownie co chwilę pogoda się zmieniała. Weszłam na tę górę w trampkach. Wiem, nie powinnam. Był śnieg, był upał, było błoto, był lód, było wszystko. Kompania była wyśmienita. Na początku trasy powiedziałam: 'Padam. Nie dam rady'. Potem wyprzedzaliśmy innych z uśmiechem na twarzy.
Tak właśnie znalazłam tę pasję, która otwierała i nadal otwiera nasze serca na nowe przygody.
Plany były wielkie. Mieliśmy zdobyć największe szczyty w Polsce. Mieliśmy również z bratem plan większego kalibru. Przejedziemy rowerami ze śląska nad morze i ze śląska do Szczawnicy.
Rower musieliśmy dokupić. Mamy, jedziemy na przygodę życia.
Zachorowałam na stawy. Po planach. Teraz plany traktuję z przymrużeniem oka. Robię swoje najlepiej, jak potrafię. Resztę zostawiam Bogu.
Nic nie szkodzi, chodzę po mniejszych górach, chodzę i cieszę się wolnością, którą chyba każdy miłośnik wspinaczki górskiej czuje.
Długi wstęp, wiem. :D
Niedawno wybraliśmy się na lubianą przez nas górę. Zdobyliśmy po raz kolejny Stożek Wielki (978 m n.p.m.).
Pogoda tego dnia nam dopisała, choć ilość potu, jaki z siebie wylaliśmy...nie do opisania. Zawsze jeździliśmy z kimś, tym razem byliśmy sami. Samo dojście do szlaku swoje trwało.
Zaczynaliśmy wędrówkę z centrum Wisły. Oczywiście weszliśmy na zupełnie inny szlak, niż chcieliśmy. U nas w rodzinie jest tak, zawsze się gubimy. Jadąc z nami na wycieczkę, spodziewaj się, że przynajmniej raz zabłądzisz. Tym razem też tak było... oczywiście. Lubię to. Błądzisz, szukasz drogi, uczysz się, musisz często wykazać się sprytem, widzisz więcej. Jest adrenalina. :D
Wylądowaliśmy tu. 👇 Gdziekolwiek to było. hahaha
Trasa od początku nie była łatwa (dla nas 😅). Mimo że najpierw szliśmy drogą asfaltową, bez wzniesień, to upał powodował, że wydawała się ona trwać wiecznie.
Spójrzcie, jaki kubek sobie zrobiłam. hehe
Aparat nagrzewał mi się niemiłosiernie, musiałam być ostrożna. Biegałam z cienia w cień. Widoki śliczne, przyroda zachwyca. Mimo upału, na który źle reagujemy, mimo to warto iść krok po kroku do przodu. Jak w życiu. Często najcięższe drogi prowadzą ku najpiękniejszym widokom naszego życia.
Robi się stromo, dość niebezpiecznie. Kamienie się osuwają. Nie robię zdjęć. Muszę skupić się na drodze. Chwila, moment, a cóż tam jest po prawej? No nie mogę, co za szczęście, kozy.
Wyobraźcie sobie małą dziewczynkę z dwoma kucykami zachwycającą się tymi słodziakami, to ja (choć mała już nie jestem haha). 😃💕
Stromo było praktycznie cały czas. Idziemy i idziemy i....idziemy. Nagle jest rozwidlenie dróg. No i co teraz, nie ma oznaczenia. Idziemy w prawo. Oczywiście źle. Wracamy. Droga w lewo dziwnie wygląda. Płasko jakoś. Widzimy ogromną górę po lewej. Chodzimy już dwie godziny i to cały czas pod górę, cały czas jest stromo. Czyżby to Stożek? Nieee... Przecież widzimy podnóże góry.
Tak patrzę, byliśmy już na Stożku z innej strony. Może jednak...ohhh tak, to Stożek. Jakim cudem? Tyle już przeszliśmy, a my tu całą górę przed sobą widzimy. Nie mam pojęcia, jaką trasą szliśmy. Ludzi widzieliśmy raz. Koło zrobiliśmy spore. Śmieszy mnie to do teraz.
![]() |
Wydaje się jakbyśmy byli na innej górze...byliśmy. :D |
Zalani potem po bardzo stromym odcinku na szczyt Stożka, usiedliśmy na ławce, bardzo radośni. Litry napojów wypite, zdjęcia zrobione.Widok gór zawsze mnie uspokaja. Będąc na szczycie, czuję, że wszystko mogę osiągnąć. Takie widoki podziwialiśmy.
|
Schodząc w dół, ja zawsze mam dużo energii. Chyba z powodu dumy, że mimo choroby potrafię. Ostrożna zawsze jestem.
Nagle coś poczułam. Mój but stał się bardzo wilgotny. Idę dalej, już tak miałam...durne buty. Zaraz centrum. Siadam na ławce. Sprawdzam. Cała lewa stopa zakrwawiona. Starszy pan przerażony mówi, że trzeba opatrzyć. Jestem przygotowana na takie przygody. Jeden z palców wygląda jakby dziura w nim była. Panikuję. No ale to niemożliwe. Wyciągam, co trzeba. Kochany brat przemywa mi stopę. Krew się leje, na chodniku już muchy ją popijają. Słabo mi. Brat robi co może, bardzo mi pomaga. Uspokoił mnie, to tylko mała rana. Opatrunek był spory, krew bardzo przeciekała. Pomoc brata mnie wzruszyła. Zawsze powtarzam, że mam wymarzonego brata. 💖
Nie mogłam nałożyć buta, nie było szans na to. Marcin ściągnął skarpetki i co...i żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. haha
Przez całe centrum Wisły szłam w jednym bucie i skarpetkach na drugiej stopie. Tak się śmiałam, że ludzie zaczęli śmiać się ze mną. Czułam ból, ale zwyczajnie cieszyłam się, że to nic wielkiego. Wyglądałam zabawnie, naprawdę zabawnie. Wiecie co, bardzo fajnie wspominam ten dzień, a przejście przez centrum, wśród tłumów w skarpetkach, powiedzmy o lasce, traktuję jak super przygodę. Oooo tak, dobrze, że miałam kijek. Były dwa, ale jeden na wstępie zepsułam.
Kocham te nasze wspinaczki. Marcin to brat cudowny, to mój przyjaciel prawdziwy, a wyprawy z nim to czysta przyjemność.
Pozdrawiam kochani. Ja wybieram się teraz na kolejną wyprawę. Krótki wypad matki z córką. Uwielbiam.
Do następnego.😘🎕
Aaaale super wyprawa! Też muszę coś takiego sobie zorganizować, nie ma co płaszczyć tyłka w miejscu ;)
OdpowiedzUsuńWitam, powiedzmy z rana. ;D Bardzo miło wspominam tę wyprawę. Marcin to podróżnik pierwsza klasa. :) Zachęcam do wyprawy, chętnie zdjęcia zobaczę.
UsuńMiłego dnia, ściskam na odległość. :))
Powiec Panu Bogu o swoich planach to go rozśmieszysz !!! Też miałam wiele planów ,nic z nich nie wyszło ! Teraz robię mały krok na przód i ciesze się z tego jak dziecko !
OdpowiedzUsuńWidoki cudne , też uwielbiam góry :)
OOO tak. haha Pan Bóg ma swoje plany. Również cieszę się jak dziecko z najmniejszego kroku w przód. Wczoraj przeczytałam rozdział książki 'JEDZ MÓDL SIĘ KOCHAJ' i cieszyłam się jak dzieciak, że zrozumiałam naukę szamana. haha
UsuńJadę jutro na wyprawę z mamitą. Cały czas sobie powtarzam....pocztówka dla Beaty. Mam nadzieję, że uda się wysłać z wyprawy. <3
Dziękuję za miłe słowa i bardzo serdecznie pozdrawiam. Miłego tygodnia. :*
Tak sobie otwarłam czystą stronę w przeglądarce i myślę co by tu luknąć , a wejdę do Agnieszki i proszę NIESPODZIANKA w postaci nowego postu :)
OdpowiedzUsuńTradycyjnie zacznę od zdjęć ^^
Pięknie to pierwsze zdjęcie skomponowałaś !
Aż poczułam zapach gór , a może to tylko te lody czekoladowe , które właśnie wcinam :p ,
ale nic nie stoi na przeszkodzie by góry kojarzyły mi się z zapachem czekolady .
Oj pamiętam jak opowiadałaś o planach związanych z podróżą na rowerach , ale to tak jak by to wczoraj było .
Nie udało się , ALE uda się następnym razem tyle , że w inny sposób .
Będziesz poznawać nowe miejsca czasem planowo , a czasem los żuci w stronę , której byś się nie spodziewała .
Czasem będzie prosto , a czasem mega ciężko , ale będziesz przeżywać przygodę
PRZYGODĘ ŻYCIA AŻ ZNAJDZIESZ TO WYMARZONE MIEJSCE <3
Odnalazłaś szczęście w wyprawach górskich i pewnie nie jedna rzecz jeszcze sprawi Ci radość :)
Zdjęcia jak zawsze piękne .
Widzę krajobrazy widziane Twymi oczyma <3
Witanko tu kochana moja. :* Dziękuję całym serduchem. <3
UsuńMy obie już dobrze wiemy, jak to los potrafi mi niespodzianki dawać....choćby takie z filmu wzięte. buahahahaha Ta wyprawa była naprawdę świetna. Było bardzo przyjemnie. Nie wiem, czy kiedykolwiek tak się pociłam. Tak...gorzej było po koncercie Awolnation. Tam to już myślałam, że padnę na pysk i już nie wstanę. Kurcze brakuje mi ich. Oby wydali już nowy album. Czy ja piszę zupełnie nie na temat...buhahahaha No ale piszę do Ciebie, to mogę. Kocham i dziękuję za tyle wiary we mnie, w ten blog. Trochę tu cicho będzie w sierpniu, ale nadrobie od września. Może uda mi się napisać następnym razem o tajemniczej pani... ;D Kocham !!!!!!!! :*
Great photos on your blog. Thanks for the comments and the visit.
OdpowiedzUsuńThank you so very much.
UsuńI am very happy you like my photos. Greetings from Poland. :*
Have a nice week. :)
Piękna pasja, każdy szczyt cieszy mimo potu i łez. Mam to za sobą, teraz uwielbiam góry...
Usuńoglądać z daleka. Życzę wielu górskich celów.:)
To wspaniale że masz takiego brata:)))podziwiam Twoją wytrwałość i poczucie humoru:))piękne zdjęcia zrobiłaś:))Pozdrawiam serdecznie i udanej wyprawy życzę:)))
OdpowiedzUsuńWitaj droga Reniu. :) Marcin jest bratem wymarzonym. Jesteśmy nie tylko rodzeństwem, ale i najlepszymi przyjaciółmi. :)
UsuńDziękuję, ja zawsze mego się cieszę, jeśli zdjęcia się podobają. :) Już bez aparatu życia sobie nie wyobrażam. hehe Następna wyprawa w góry już jutro. Będę mieć tu sporo do nadrobienia...choć nie będzie nas tylko trzy dni. hahaha Dziękujemy za miłe życzenia. Pewnie dam tu relację z wyprawy. :d
Duży uścisk, duży uśmiech ślę do Ciebie. Życzę bardzo udanego tygodnia. :)
Też kocham góry i cały czas marzę zobaczyć je jesienią :).
OdpowiedzUsuńZa każdym razem się dziwię, że choć tak blisko mieszkamy gór o tej porze roku ich jeszcze nie odwiedziłam ...
Agnieszko zdjęcia robisz cudowne. Kóz też nie mogłabym sobie odmówić :).
Widzę, że i brata namówiłaś na ujawnienie się ;).
Oj, biedna byłaś z tym palcem.
Mnie kiedyś po w Krakowie tak obtarły buty też trampki ;), że zrobiłam sobie z nich klapki, a sznurówki obwiązałam wokół nogi :).
Nie interesowało mnie czy ludzie na mnie patrzą czułam się szczęśliwa, bo nie czułam bólu :).
Ciekawa jestem, gdzie wybieracie się z mamą :).
To mamy to samo marzenie. Zapraszam na wspólną jesienną wyprawę. :D Ja byłam raz, wczesną jesienią. Marzę, by zobaczyć góry pełne kolorów. Zresztą ja wielbię jesień.
UsuńBuhahahaha Zrobiłas sobie z trampek klapki. Świetny pomysł. Pewnie widząc to, dostałabyś ode mnie wielki uśmiech. Lubię ludzi z takim luzem. :))
Jedziemy jutro z samego rana do Zakopanego. Właściwie obok Zakopanego przez moją pomyłkę, ale do centrum mamy tylko 3 km to jakoś się doczołgamy. hehe Dam relację z wyprawy. :)
Życzę Ci super fajnego tygodnia. :) :*
Podziwiam, zwłaszcza że gór nie cierpię, a już zwłaszcza w upale:) PS. Kolejny raz przyznaję, że bardzo umiesz patrzeć przez ten otworek, zwany wizjerem:)
OdpowiedzUsuńHa ha ha ha :D Bardzo, bardzo dziękuję. Serce mi się raduje. :) Ja znów nie znoszę upałów. Wszelakie nerwy się we mnie budzą. haha Choć w tym roku jest lepiej. Zwyczajnie uciekam od upałów, jak się tylko da.
UsuńPozdrawiam i super miłego tygodnia życzę. :)
Diste un buen paseo por un bello lugar y nos dejaste muy bonitas fotos.
OdpowiedzUsuńLos problemas en los pies quizás aparte del despiste y hacer mas largo el camino igual tubo algo que ver si el calzado era nuevo. Suele molestar lo digo porque me ocurrió en una ocasión que tuve que desistir.
Saludos.
Thank you so much. I really like hiking. I had problems with my foot just because of my toe which is a bit crooked. It's all because of my illness...you know I have problems with joints but I am happy I am much much better and can climb mountains. :)
UsuńHave a nice day. Greetings. :))
Super wyprawa! Też uwielbiam góry, moje kochane są Bieszczady :D
OdpowiedzUsuńSuper mieć takiego przyjaciela - brata, nie dziwię się jak mówisz że to wymarzony brat.
Życzę udanej wycieczki ;)
Dziękuję. Jedziemy jutro z samego rana. :) Bieszczady...ohhh chciałabym tam zawitać. :)
UsuńMarcin jest the best. Brat marzenie. Przyjaciel pierwsza klasa.:)
Pozdrawiam i super miłego tygodnia życzę. Ściskam. :) :*
Robisz cudowne, dopracowane zdjęcia, odważnie przyjmujesz wyzwania i osiągasz swoje cele. Co tu dużo mówić - wielkie gratulacje, jesteś Wspaniałą Osobą :))).
OdpowiedzUsuńAga jest chyba nieco zawstydzona. :) Dziękuję droga Patrycjo. :* To, co pragnę osiągnąć, idzie mi wolno, no ale jakoś tam idzie do przodu. hehe Zdjęcia to moja dusza. Przez nie ukazuję siebie. :)
UsuńPozdrawiam bardzo serdecznie. Super miłego weekendu dla Ciebie. :*
Umiesz robić wspaniałe zdjęcia Agnieszko. :) Dziś zachwyciło mnie zdjęcie błyszczącej wody, żółtych kwiatów i białego motyla. Życzę Ci szybkiego wyleczenia palca-rekonwalescenta. :) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję, dziękuję Kasiu. :* Bardzo się cieszę. Lubię wiedzieć, które foto jest komuś bliskie. :) Palec już wyleczony. hehe Takie uroki chodzenia po górach, a ja to lubię się potykać, mimo że jestem bardzo uważna. :D
UsuńPozdrawiam. Miłego weekendu. :))
Super zdjęcia,a foty z kozkami wspaniałe zwierzątka.Urocze krajobrazy,pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. :)) Te kozy bardzo mnie ucieszyły. To była cała rodzinka. :)
UsuńSerdecznie pozdrawiam, miłych dni życzę. :)
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńWspaniałe zdjęcia,poczułam się jakbym była w górach. Świetna wyprawa. Cudownego masz brata. Los często płata nam figle,nie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Bardzo mocno dziękuję. :))) Cieszę się, że poczułaś się jak w górach. :) Los to często ma inne plany niż ja i może dobrze...hehehe Teraz żyję bardziej na luzie.
UsuńPozdrawiam. :) Życzę super weekendu. :*
Super wyprawa, świetna opowieść i śliczne zdjęcia. :) Ach ten palec zbuntowany! :))
OdpowiedzUsuńPalec bardzo zbuntowany. To przez stawy. Ten palec był pierwszy, którego choroba dopadła. Lubi on iść za bardzo w bok i dlatego rani palec obok. :( Ważne, że wszystko się wyleczyło. :)
UsuńDziękuję bardzo serdecznie za miłe, dające mi siły słowa. <3
Pozdrawiam, ślę wielki uśmiech i życzę udanego weekendu. :))))
I have read ans think you had a nice adventure of life, Aga. Yes, your brother is an excellent person, helped you with his socks :) Sorry you damaged your leg, hope you're better now.Love your photos, especially of the rocks and of blue bells, great!
OdpowiedzUsuńHello dear Nadezda. Yes, I had very nice adventure. My brother is also my best friend. The best brother I can imagine. My toes are good now.
UsuńI am always happy that you like my photos. Thank you so much for everything. <3
Greetings. Wish you a very nice weekend. :)
mam nadzieję że ze stopą już OK!
OdpowiedzUsuńja bardzo lubię Wisłę, spędziłam kilka wakacji jeszcze zanim Małysz był sławny ;)
udanych wypraw! :)))
Ciekawe, może kiedyś się tam minęłyśmy gdzieś po drodze. :)) Stopa jest już oki. Dziękuję bardzo. Wyprawa z mamą udała się wyśmienicie. :) Mam tu teraz tyle do nadrobienia. Zdecydowałam jednak, że chcę być na wyprawie całkowicie obecna, wiec nie używałam neta i ogólnie telefonu. Dobrze mi to zrobiło. :)
UsuńPozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Miłego weekendu. :)
Aga!
OdpowiedzUsuńJesteś mistrzynią fotografii. Jesteś prawdziwą szczęściarą ponieważ masz przy sobie wspaniałego przyjaciela - swojego Braciszka. też kocham góry i marzę by zobaczyć je jesienią, w słońcu.
Pozdrawiam:)
Jak tylko zobaczyłam Twoją wiadomość, to serce wybuchło mi czystą radością. :*** Dziękuję prosto z serca. :)
UsuńRaz byłam wczesną jesienią w górach i nie mogłam się nadziwić, ileż tam magii jest. Zawsze zapraszam na wspólne wyprawy. Marzę zobaczyć góry już naprawdę pełne jesiennych barw. Kocham jesień. :)
Pozdrowienia ślę. Miłego weekendu. :))
Piekna wycieczka...Góry uwielbiam, są takie majestatyczne i często uczą pokory...
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam
Zgadzam się. Uczą pokory. Bardzo dużo wspinaczka mnie nauczyła i nadal uczy. Bardzo kocham chodzić po górach. Pokonuję swoje słabości. Było raz też tak, że musiałam schować dumę w kieszeń i nie weszłam na szczyt. Wiedziałam, że muszę zejść, bo inaczej tylko sobie i innym zaszkodzę. Góry wiele uczą. :) Odpisuję dopiero teraz, ponieważ wróciłam z wyprawy z mamą. Postaram się nadrobić zaległości u siebie i na blogach. Jadąc z mamą, postanowiłam, że będę tylko ja, ona i góry. Było magicznie.
UsuńPozdrawiam serdecznie, miłych dni życzę. :))
Ja mieszkam w górach ,więc to piękno mam pod ręką i chętnie z niego korzystam.Super,że i Wam się spodobała taka wyprawa.
OdpowiedzUsuńSzczęściara. :) :D Podoba mi się to, co napisałaś. Mieszkasz w górach i korzystasz z ich piękna. Niektórzy mieszkają w zachwycających miejscach, a nie potrafią z tego korzystać. Uwielbiamy góry. Teraz byłam z mamitą w Zakopanem i czułam się tam naprawdę świetnie.
UsuńPozdrawiam, miłego weekendu dla Ciebie i bliskich. :)
Wszystko dobrze tylko Ty sobie odpowiednie buty kup. Narażasz siebie i innych :P Raz mi kiedyś znajoma opowiedziała, że jej turystka na głowę spadła, bo poślizgnęła się na błocie w trampkach. Tak ku przestrodze Ci o tym mówię. I pewnie tej rany być nie miała ;)
OdpowiedzUsuńBobowy kapelusz!! Zazdraszczam Ci go O_O
Wiesz co? To wygląda zupełnie jak Alpy ;)
Witam w ten senny dla mnie dzień. buhaha ;D Ależ ja mam już buty od lat paru. Skrzyczne to była moja pierwsza wyprawa i wiesz...nic o chodzeniu po górach nie wiedziałam. Mam fajne buty. Jedyny minus, że niezbyt przepuszczają powietrze. Stopa była zakrwawiona, bo przez stawy mam palec u stopy nieco wykrzywiony i lubi on pchać się na sąsiedni. Mimo że paznokcie ładnie obcięte to skubany i tak rani mi ten obok. Nie ważne, jakie mam buty. Bezczelny palec. buahahaha
UsuńKapelusz z odzysku. Lubie go. To chyba najwygodniejszy, jaki miałam. :) Wreszcie dopasowany do mej łepetyny.
Ty wiesz, że ja śmiałam się z Twojego artykułu o marsie nawet na wyprawie z madre. haha Łaziłam po górach i jej opowiadałam. :D
Super weekendu Ci życzę. :)))
Ale tam pięknie u Was, po górach (ale tych łagodniejszych) mógłbym chodzić dniami, za te widoki warto trochę się namęczyć, a i na zdrowie to wyjdzie. Pięknie! ♥ Bardzo fajny blog, zostaję tu na dłużej ;) Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do swojego kącika! :)
OdpowiedzUsuńWitam Cię serdecznie. :)
UsuńNamęczyć się warto. Zresztą to taka przyjemna męka. hahaha :D Bardzo lubię chodzić po górach. Wtedy nie liczy się przeszłość czy przyszłość. Jest tylko tu i teraz. Bynajmniej ja tak mam. :)
Pozdrawiam serdecznie. Miłego weekendu. :)
W Twoim poście znalazłem tę dawną radość wędrowania po górach. Sporo tego było. Całe lata studenckie i jeszcze długo potem. Z jednej wyprawy wracałem, a już planowałem następną. Dobry kompan w takich wyprawach niezastąpiony, może być brat, kolega, mąż - nie ma znaczenia. Ale góry to tez odpowiedzialność, by radość wędrowania nie zmieniła się w koszmar. Ktoś tu pisał, byś sprawiła sobie dobre buty. To podstawa, szczególnie, gdy pogoda się nagle zmieni lub spotkasz na trasie śliskie miejsca. Wybór jest duży, zwracaj uwagę na podeszwę, najlepsze typu wibram.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę kolejnych udanych wycieczek.
Uwielbiam chodzić po górach. Mam dobre buty już od paru lat. Skrzyczne było moją pierwszą wyprawą na szczyt i nie miałam pojęcia o niczym. Teraz miałam rany, ponieważ mam problemy z palcem, który w każdych butach potrafi zrobić to samo. Jest nieco wykrzywiony przez chorobę stawów i usilnie pcha się na sąsiadujące palce. Paznokcie obcięte, ale i tak czasami wracam nawet z krótkiego spaceru z jakąś raną. Dziękuję za info o butach. :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu. :)
Piękne zdjęcia, masz talent do ich robienia.
OdpowiedzUsuńJa również uwielbiam chodzić po górach. Serdecznie Cię pozdrawiam :)
Dziękuję z głębi serca. :* Czuję się zmotywowana. :) Miło poznać więcej osób lubiących chodzić po górach.
UsuńPozdrawiam, przesyłam dużo radości. :)
Zdjęcia wyszły piękne :-) Też lubię góry, co rok jeździmy tam wypoczywać, tyle że mąż uparł się na Białkę Tatrzańską, żeby mieć termy pod nosem. Ja akurat mam problemy z błędnikiem i na wysokościach to bardzo przeszkadza. W ubiegłym roku przekonałam się, że tej słabości lepiej nie forsować, bo może się zrobić nieciekawie :-) Tak więc u mnie wspinaczka również bez szaleństw.
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie. :) Uwielbiam chodzić po górach. Poczytałam sobie o Twojej chorobie. Ohhh Nie słyszałam wcześniej tak do końca o tym. Życzę Ci dużo zdrówka. Co z tego, że nie zdobyłyśmy np. Giewontu. Ważne, że nie zrezygnowałyśmy z przyjemności, jaką góry oferują. :))
UsuńPozdrawiam, życzę miłego dnia. :)
och my też uwielbiamy góry, i zgodnie z zasadą "raz w roku odwiedź miejsce które kochasz" staramy się chociaż raz w roku przenieść się w ten inny świat, a że Gabryś tę miłość wyssał z mlekiem matki (dla niego to nie oceniony czas) od kilku lat zdobywamy górskie szlaki dostępne dla takich jak my :) po zdjęciach - cudownych jak zwykle dostrzegam iż dalibyśmy radę - więc wpisuję na przyszłość :)
OdpowiedzUsuńmam dwóch braci ale żaden ze mną po górach śmigać nie chcę - więc podziwiam! i zazdroszczę Twojego za to mój mężuś pod każdą górkę ze mną pójdzie ;)
usciski!!!
Witam. :* Bardzo fajna zasada. My też się jej trzymamy. :) Chciałabym spotkać Was na szlaku i nie tylko. Jak ja uwielbiam tak silne, dobre, pozytywne osoby. Nie jeden powiedziałby sobie...za dużo dźwigam...nie ma co się starać... Wy jesteście inni. Wiem, że się ciągle powtarzam, ale inspiracją jesteście ogromną. Dziękuję. :*
UsuńBrata mam najlepszego, a męża tylko pozazdrościć. Obym i ja znalazła takiego. :)
Przesyłam uściski kochani. Bardzo Was lubię. :))
Dziękujemy z wzajemnością :)
UsuńKto wie, jak Bóg da to w drugiej połowie września powinniśmy dotleniać się w Tatrach ;)
ściskam
Cieszę się i dziękuję. :* Życzę Wam tego całym sercem. :)) Wierzę, że zobaczę pełną radości relację z Waszej wyprawy. :))
UsuńZacznę od tego, ze dziękuję za cudowny komentarz u mnie :) mówię wejdę, zobaczę kto to :) i wiesz... dawno nie czytałam wpisu który tak by mnie wciągnął. Ze zdania na zdanie początkowo rosła moja radość, później przy opisie urazu zaczęłam się obawiać co dalej... cieszę się ze dobrze się skończyło i z pozytywnej energii z jaką to wszystko opisujesz.
OdpowiedzUsuńWstęp może długi, ale dla mnie wspaniały. I świetne zdjęcia. Jednym słowem - wpis cudo. <3
Obserwuję bloga i idę czytać dalej :)
https://coscudownego.blogspot.com/
Ja tylko weszłam na Twój blog, przeczytałam wpis i już wiedziałam, że mamy wiele wspólnego. :) Twój komentarz dał mi tony radości. Bardzo Ci dziękuję. Motywacje dałaś mi sporą. Miło mi Ciebie gościć na blogu. Miło mi będzie Cię poznawać. :)
UsuńDlaczego ja mam tak daleko do gór!!! Super wyprawa. Pozdr.
OdpowiedzUsuńJa to samo mówię o morzu. hahaha :D Dzięki wielkie. Pozdrawiam. :))
UsuńPięknawycieczka. Cieszyć można dzisiaj się nawet źdźbłem trawy. LAto sprzyja radości..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
zolza73.blogspot.com
Dziękuję bardzo. :) Ja najwięcej radości czuję jesienią. hehe :D
UsuńPozdrawiam serdecznie, miłego dnia. :)
Cudowny post Aguś, a Twój BRAT to SKARB! Też kocham góry, byliśmy wczoraj w Bieszczadach, ale nawet szpilki nie wcisnął, tyle luda!
OdpowiedzUsuńDziękuję droga Basiu. :* Marcin to brat marzenie. Ostatnio byłam w Zakopanem i też ludzi ogrom. Chciałabym kiedyś pojechać w Bieszczady. :)
UsuńPrzesyłam duży uścisk. :)))
super wyprawa!
OdpowiedzUsuńdzięki za super wpis
Dziękuję serdecznie. :) Miłego dnia życzę. :)
UsuńWitaj!
OdpowiedzUsuńMile, pożytecznie spędzony rodzinny czas:)
Dla takich widoko0w, chwil warto się wspinać i żyć:)
Kolejnych cudnych wypraw życzę:)
Pozdrawiam:)
Dziękuję. :* Chodzenie po górach zawsze mnie relaksuje. Muszę niedługo znów pojechać, bo za dużo ostatnio myśli w głowie. hehehe
UsuńPozdrawiam i miłych dni życzę. :)) Uściski ślę. :)
Wspaniałe przygody i przepiękne zdjęcia! Ja nie lubię planować celu wędrówki, bo zwykle bywa tak jak u Ciebie, że albo trasy pomylimy, albo pogoda się zepsuje, albo coś innego pokrzyżuje plany. Ja wyznaczam tylko początek trasy, a potem idziemy tam, gdzie nas nogi poniosą i tak długo, jak mamy ochotę. Wolę takie właśnie wycieczki bez precyzyjnej marszruty, są ciekawsze.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. :* Ja mam takie właśnie wyprawy rowerowe. Wyznaczamy początek i dalej jedziemy, gdzie nam się chce...zazwyczaj nawet nie wiemy, gdzie dokładnie byliśmy. hahaha Życzę Wam wiele ciekawych wypraw.
UsuńMiłej środy. :)
Fajna z Was paczka:) Jesteście tacy pozytywni:) Zdjęcia piekne, to z torami kolejowymi mistrzostwo świata:)
OdpowiedzUsuńOoo dziękuję Ci bardzo mocno. :))) Warto było się zgubić, dzięki temu zdjęcie torów powstało. :D Z bratem tworzymy bardzo zgraną paczkę. Wiele osób się dziwi, że mamy tak dobry kontakt, ale to mój brat....dla mnie to normalne. Rodzina najważniejsza. :)
UsuńPozdrawiam, miłego dzionka. :))
Beskidy ach Beskidy. Żywiecki lubię bardziej od śląskiego. W ubiegłym roku pochodziłam trochę po Karkonoszach. Jakie tam są widoki! Super wycieczka, będzie co wspominać :-)
OdpowiedzUsuńTak, będzie co wspominać. :) Chciałabym pojechać w Karkonosze. Już widzę moją radość i tysiące zdjęć. :D
UsuńMiłego dnia dla Agi. ;) :)
Zdjęcia mega pozytywne, to musiała być super wyprawa. Widoki pierwsza klasa, chciałabym tam być z Wami i widzieć to na własne oczy :D
OdpowiedzUsuńKubek wymiata! :D
My to zawsze zapraszamy na wyprawy. :)) Oferujemy śmiech, pot i uprzedzamy z góry, że się zgubimy przynajmniej raz. hahaha :D
UsuńZastanawiam się...może powinnam zacząć sprzedawać takie kubki. ;D Dziękuję Ci serdecznie. Super miłego dnia Ci życzę. :*
kocham góry!!
OdpowiedzUsuń💕💕
obserwuję i zapraszam do mnie: http://thewomenlife.blogspot.com/
Witaj. Miło będzie Cię poznawać. :))
UsuńWyjazd był bardzo udany - piękne widoki, dzikie zwierzęta, wasz entuzjazm.
OdpowiedzUsuńEntuzjazm, pragnienie spełnienia - to was pchało do przodu, do działania :)
Pozdrawiam również brata :)
Dokładnie to nas pchało do przodu. Oboje również pokonujemy swoje słabości. Wyjazd bardzo udany.:) Dziękuję za pozdrowienia, zaraz przekażę. :* :)
UsuńTak lubię góry, ale zawsze tak lamię na szlaku, bo mam taką słabą kondycję... Muszę nad tym popracować! Piękne zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńhttps://w365dnidookolazycia.blogspot.com/
Dziękuję serdecznie. :)) Ja czasami ledwie idę, ale jakoś tam idę. haha :D
UsuńPozdrawiam serdecznie, miłego dnia. :)
Olá, maravilhosa fotorreportagem com excelentes fotos do seu lindo passeio, desfrutar do lindo local com lindas paisagens verdejantes e animais, é a bela natureza.
OdpowiedzUsuńContinuação de boa semana,
AG
Good afternoon. Thank you so much. I am very happy that you like it. It was very nice trip. I love such hiking. <3
UsuńHave a great week. Greetings from Poland. :D :)
świetnie uchwycona natura na zdjęciach :)
OdpowiedzUsuńzapraszamy w wolnej chwili :)
Dziękuję serdecznie. :)
UsuńMiłego dnia życzę. :)
Aga pozazdrościć ci mogę tej wyprawy w góry-chciałabym tak iść przed siebie i zdobywać szczyty choćby malutkie. Poczuć ten klimat, zapach ale narazie pomarzyć tylko mogę, mam nadzieję że za pare lat się uda mi wyciągnąc rodzine i poszaleć. Także pozazdrościć moge ci brata bo to cudowne uczucie że jesteście tak blisko z sobą-ja nie mam takiego kontaktu. Piękne zdjęcia. Pomimo cięzkiej przygody z paluchem najważniejsze że wyprawa sie udała a ty na fotkach widać jak jestes szczęsliwa. Pozdrawiam:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :* Byłam bardzo szczęśliwa, a przygoda z paluchem dodała nam jeszcze więcej radochy. Życzę Ci, byś zdobyła nie jeden szczyt. Nie ważne jaki. ŻYCZĘ CI, BYŚ SPĘDZIŁA WIELE TAKICH WYPRAW Z RODZINĄ, BYŚ POCZUŁA tę WOLNOŚĆ, JAKĄ GÓRY OFERUJĄ. WIERZĘ, ŻE TAK BĘDZIE. <3
UsuńPozdrawiam serdecznie. :))
Ależ piękne krajobrazy! Kocham po prostu takie miejsca. I zazdroszcze Wam tak bliskiego spotkania z tymi uroczymi kózkami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Ja również kocham. Pojechałabym w góry nawet dziś. hehe Pozdrawiam Cię serdecznie. :)
UsuńUwielbiam górskie wyprawy, zawsze niosą ze sobą jakieś przygody, ale w jednym bucie na jednej nodze a w drugiej pełnej skarpetek jeszcze nie wracałam ... Nie ma to jak wyrzeczenie dla górskich widoków.
OdpowiedzUsuńhahaha Super komentarz. :D Przeczytałam bratu, oboje się pośmialiśmy. :D Wyprawy górskie to jedna wielka przygoda. Uwielbiam to.
UsuńBardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Miłego dnia. :)
Wspaniale!!! Ja też kocham góry i mam w planach poznanie szlaków w okolicach Wisły :-) Zdjęcia przepiękne. Ależ te pasje nakręcają i dają energii! Pozdrawiam ;-)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. :) Może kiedyś spotkamy się na szlaku bądź razem jakiś przejdziemy. Kto wie. hehe
UsuńPozdrawiam serdecznie. :)
Cudowny post. Bardzo lubię Stożek, choć w weekendy bywa sporo ludzi. A chyba podejścia kontynuowałem z każdej możliwej strony, to chętnie bym poszedł po raz kolejny.
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam 😀😀😀
Ma coś w sobie ten niepozorny Stożek. :) Pewnie i ja tam jeszcze nie raz zawitam i oby. Pozdrawiam, miłego weekendu życzę, dużo radochy. :)
UsuńWspaniała wyprawa i cudowne zdjęcia. ja własnie wróciłam z Karkonoszy. Też były fantastyczne widoki, zdjęcia, piękna pogoda i świetny humor. Pozdrawiam serdecznie i życzę ci dalszych osiągnięć, na przekór chorobie.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że Ci się spodobało. Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam serdecznie, dużo radości dla Ciebie. :)
UsuńPrzepiekne zdjecia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Miłego dnia życzę. :)
UsuńVery nice!!
OdpowiedzUsuńIrma.-
Thank you so very much. :) Have a nice weekend. :)
UsuńI u nas, na Śląsku, księżyc ostatni taki piękny! Nic, tylko podziwiać :)
OdpowiedzUsuńAkurat wczoraj podziwiałam.:) Pozdrawiam. :)
UsuńAgnieszko droga, Twój post mnie zachwycił i wzruszył. Baaardzo.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, artystyczne zdjęcia. Potrafisz cudnie uchwycić piękno tego świata.
To Dar od Boga, że masz takiego wspaniałego Brata. :)
Kiedyś "zaliczałam" różne szczyty, teraz z moją wadą serca i po zawale to już niemożliwe.
Życzę Tobie, Wam wielu wspaniałych zdobytych szczytów.
Pozdrawiam Cię ciepło. Napiszę Agnieszko, tylko ostatnio trochę niedomagam.
Dziękuję bardzo i z całego serca. Natura jest dla mnie ostoją. Pomaga mi w ciężkich chwilach. Uciekam do niej, kiedy moje życie nabiera ciemniejszych barw. Natura mnie nie ocenia, nie dyskryminuje. Kocha mnie bezwarunkowo. Zdjęciami chcę ukazać jej wartość i to, jak ja ją widzę. Mam nadzieję, że zdrowie będzie Ci dopisywało. Cierpliwie czekam, aż napiszesz. :)
UsuńTeż mam podobną relacje :) Jednak Wasza wypadła w lepszej pogodzie co widać przekłada się na humor :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))))
Hhehehehe My tam lubimy pochmurną pogodę. To góry tak na nas działają pozytywnie. Wtedy był upał, a my się z upałem nie lubimy. Góry jednak zawsze mają na nas niesamowity wpływ. Pozdrawiam i miłego dzionka życzę. :)
UsuńMiło poczytać o wcześniejszych wycieczkach i dosyć śmiesznie czytać o wyprawie na Stożek sprzed dwóch lat kiedy byliśmy tam niecałe 2 tygodnie temu^^To pierwszy post ze mną i już czuję się onieśmielony Twym wychwalaniem mej osoby :P Też jesteś wspaniałą siostrą.
OdpowiedzUsuńTeż miło mi powspominać, no śmieszne, że byliśmy tam dwa tygodnie temu. No wiszę, żeśmy zestarzeli. buahahahahahahahahaha Dziękować, a wychwalam, bo jest kogo!!! :)))
UsuńNawet bolesne przygody obracasz we wspaniałe wspomnienia :). Na pewno świetnie wyglądałaś z tym jednym butem, ale uważaj na siebie :*
OdpowiedzUsuńNie ważne czy wchodzimy na wysokie, czy niskie góry, największe szczyty zdobywa się w sercach podczas każdej wyprawy <3. Jesteś wspaniała <3
Pamiętam te chwile, jak szłam przez miasto bez buta, pokrwawiona, ale śmiałam się z bratem na całego. No i ten szok kierowcy busa, jak wchodziłam do środka. haha Chce mi się już połazić po górach... Człowiek tam patrzy na te stare foty i się uśmiecha i jeszcze myśli... Boziu... ale żeś się zestarzała. hahahahahahah
UsuńPs. Też jesteś wspaniała!!!!! <3