Z całego serca się cieszę, że moja niespodzianka się Wam spodobała, że tak miło została przyjęta. Z Wami chce się pokonywać największe lęki, dziękuję. Tu zapraszam na post, który miał być opublikowany przed niespodzianką. Zapraszam na jesienny spacer, szkoda mi go nie opublikować. :)
🙘🙚
Cześć ma kochana blogowa rodzinko.
Dziś krótszy post, a to dlatego:
1. Miną lata świetlne, zanim wybiorę i zedytuję zdjęcia z wyprawy, o której pisałam ostatnio.
2. Chcę mieć z Wami częstszy kontakt.
3. Broń Boże, nie zawieść.
Blog ten jest również moim pamiętnikiem. Dawno nie było na blogu mego ukochanego przyjaciela, mego brata.
Pamiętacie, jak krwawił... znów się to powtórzyło. Miałam o tym nie pisać, ale napiszę krótko. Było nagłe, myśleliśmy, że opadniemy z sił. Teraz jednak znaleźli, znaleźli podstępną bakterię. Już jest dobrze. Ulga nastąpiła, kiedy zobaczyliśmy wyniki, kiedy krew przestała lecieć. Piszę o tym, by przypomnieć niby ten banał, o którym jednak wielu ludzi zapomina. Mówmy: KOCHAM, tulmy, słuchajmy, znajdujmy czas dla tych, którzy są dla nas ważni.
Kochamy z Marcinem wspólnie łazić. Raz postanowiliśmy z jednej miejscowości, gdzie zostaliśmy podwiezieni przez zacnego Padre, wrócić do naszego miasta. Spacer był tak radosny, że postanowiłam go tu umieścić.
Szliśmy około ośmiu kilometrów. Spotkaliśmy wiele zwierząt, zobaczcie na moim niewyraźnym foto, nawet rodzinka kotów nasze oczęta uszczęśliwiła.
Kocham zwierzęta całym sercem. Zbliża się tak piękny czas, choć wiem, że nie dla wszystkich, pamiętajmy, by obdarować również potrzebujących. My robimy paczkę dla zwierząt.
Mój zakład pracy zorganizował zbiórkę dla pobliskiego schroniska. Nasz Timmi, jest ze schroniska, nasz, Aniołek Dinuś jest ze schroniska. Zwierzątka zasługują na o wiele lepsze warunki życia. Nie wyobrażam sobie świata bez piękna zwierząt, bez tej miłości, jaka mnie łączy z Timmim i Dinem, za którym dziennie tęsknię, któremu jestem wdzięczna za me czarno białe maleństwo.
Spacery z Marcinem zawsze równają się ze śpiewem, głupotkami i... jedzeniem. :D
No, bo kiedy Aga i Marcin plus Timmi oczywiście, wybierają się na dłuższy spacer, to przekąski muszą być, dla każdego, bo Timmi to głównie o jedzonku myśli. Choć nie, bo miłość nam okazuje jak oszalały. <3
Spójrzcie, jak to nasze cudo wita się z koniem. Konie zawsze zachwycały Timmiego. Ach, kocham mego maluszka, choć taki mały nie jest.
Byliśmy również w pobliskim lesie.
Wystarczyło wziąć termos z kawą, bułki, słodkości i wdzięczność do tego, by stworzyć w naszym odczuciu wyprawę idealną.
Ilością magii, jaką czuliśmy tego dnia, byliśmy zaszokowani. Jakby wszystko współgrało, jakby jesień głośno, lecz z delikatnością śpiewała radosną piosenkę, do której rośliny się bujają, a zwierzęta nucą, by potowarzyszyć swej przyjaciółce. Naprawdę mieliśmy takie poczucie, choć tu opisane tylko przeze mnie.
Ps. To nie jest reklama. Takie foto sobie zrobiliśmy i bardzo je lubimy. Muszę jednak przyznać, że to Dare jest moim ulubionym batonem. :D
Może dziś jeszcze bez rękodzieła, choć tu na zdjęciu możecie dojrzeć szal, który Madre dla mnie zrobiła i który bardzo lubię, a grzeje, że hej... :D
Posyłam również szczere podziękowania drogiej Małgosi z Kramik Margotki, za te oto cudeńka, już ozdabiające mój pokój, a także półkę Mamy.
Podczas pisania tego posta otrzymałam również paczkę od cudnej Maryli z Weekendowe robótki.











































