Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makramianki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makramianki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2020

Mam do Was pytanko.

 


Witajcie kochani, jak tam się macie? Przepraszam, że tak mało u Was bywałam. Pamiętajcie, proszę, że jeśli mnie nie ma, to oznacza, że muszę się zająć życiem na maksa, ale zawsze też za Wami tęsknię!

Dziś miał być zupełnie inny post, no ale, że trochę muszę nad nim popracować, a nie chcę, by było tu tak pusto, to jest ten. :)

Na pewno chcę Wam pokazać trochę makram. Chcę też zaprosić do sklepu, gdzie od 22.11 do 3.12 będzie -20% na wszystkie makramy.

https://www.etsy.com/pl/shop/Makramianki      🎁

🙜🙞

Macie też tak, że no niby tworzycie i chcecie zarabiać na tym, co kochacie. Przychodzi moment reklamowania się i jakoś tak wam nieswojo. Nie chcecie, by inni myśleli, że to czysta reklama. Niezbyt wiem, jak to opisać. hehe Jakby marzę, by sprzedawać, a z drugiej strony jakoś tak mi dziwnie o tym mówić, czy pisać. Moja mama ma zupełnie inaczej. Ona to tworzy, sama sobie mówi, że prace jej są zacne i pędzi sprzedawać, co idzie jej wyśmienicie (moje też sprzedała). Z wolna uczę się tej pewności siebie, powtarzam, z wolna. :D

No i w tym momencie chciałabym się Was poradzić.

Tak sobie spoglądam regularnie na madre i widzę jej wielką radość podczas tworzenia. Madre nie lubi bezczynności, musi coś robić, a tworzenie powoduje, iż widzę jej błyszczące oczy. Wpadłam na pomysł, włożyłam go na jakiś czas do zamykanej szuflady. Niedawno ją otworzyłam i zadałam mamie pytanie:

Mamo, chciałabyś mieć ze mną sklep na Etsy?


Pierw się wahała, ale czułam, że się zgodzi i z wypiekami na policzkach tak też zrobiła.

Chciałam Was zapytać, bo ja pewności nie mam, nie orientuję się zbytnio...

W sklepiku byłyby różności, takie jak na przykład:

  • Obrazy
  • Obrusy, serwetki
  • Makramy oczywiście (planuję nowości jak np. kolczyki)
  • Ozdoby sezonowe


Jak myślicie, czy taki sklep byłby ok, czy za duże zamieszanie? Naprawdę nie wiem. 
Zmieniłabym nazwę, bo 'Makramianki' niezbyt pasuje do tego wszystkiego.
Tu również chciałabym, byście pomogli mi wymyślić nazwę. Jest to sklep na Etsy, więc myślę nad angielską nazwą, tak by było chwytliwe i zrozumiałe też dla tych, co niezbyt znają ten język. Na razie mam pustkę w głowie.
To tylko pomysł, dzielę się nim z Wami, bo wiem, że tu otrzymam szczere opinie, podpowiedzi, pomysły.











  👀 
CAŁY CZAS POSZUKUJĘ, CZASAMI SIĘ GUBIĘ, ALE SIĘ NIE PODDAM I JUŻ. ZBYT CENIĘ ŻYCIE, BY SIĘ PODDAĆ. CIESZĘ SIĘ TYMI POSZUKIWANIAMI, WIEM, ŻE ŻYJĘ CAŁĄ SOBĄ.





Ps. musi być. hihi
Całym sercem dziękuję za tak wielkie wsparcie pod moim ostatnim postem. Wiem, był tajemniczy, ale chcę, byście wiedzieli, że po opublikowaniu go i przeczytaniu Waszych słów zyskałam siłę ogromną, nauczyłam się wiele, Pamiętajcie, że bardzo Was cenię, cieszę się, że mam tu ludzi, o których marzyłam, ludzi, którzy są moim światłem w życiu. 




Do następnego, bądźcie zdrowi i mimo wszystko pełni radości. Nie pozwólmy sobie na 'ślepotę' tego całego dobra, które jednak jest wkoło nas, nie umniejszajmy go. Przytulam mocno każdego z Was. :)))






niedziela, 12 lipca 2020

No i po co te marzenia...



Marzenia.
Nie można w nie tylko wierzyć, kiedy inni wierzą. Nie można przestać, kiedy inni przestaną.
Marzenia.
One mnie unoszą ponad to, kim jestem. Pozwalają mi poznać siebie, swoją drogę, słabości i mocne strony.
Uda się czy się nie uda... Pojęcia nie mam. Jednak kiedy marzenia, droga do nich mnie raduje, to nie przestanę iść. Czasami rezygnujemy, czasami to los, czasami to brak wiary, siły, wytrwałości...
Ja jednak czuję, że póki droga mnie cieszy, sens tej drogi jest i może nawet nie taki, jak myślę, ale jest.
Może dzięki mnie, ktoś inny odnajdzie 'uwolnienie'.
Może mi się nie uda, ale ktoś to przeczyta, zobaczy makramy i odnajdzie swój cel, cel, który wiele odmieni.
Może to ja poprzez sznurki trafię na początek nowej, ciekawej drogi.
Poszukuję, rozwijam się i chyba o to właśnie chodzi.
Nie sprzedałam jeszcze ani jednej makramy w moim Etsy sklepie. Jednak każdy splot, kolor sznurka mówi mi, by dalej robić swoje, bo zwyczajnie to mnie cieszy i już.
Świat bez marzeń, cóż to by było. Wiele razy miałam też tak, że te niespełnione marzenia pomogły mi odnaleźć coś naprawdę ważnego. To jest piękne. Poszukujmy, bo same poszukiwania są ciekawe. Byłam przez chwilę piosenkarką, byłam aktorką w spektaklu i to grającą zapijaczoną kelnerkę nienawidzącą mężczyzn. hahaha
Byłam projektantką, pianistką, ogrodniczką...
Poznałam wiele światów i każdy mnie czegoś nauczył.
Nawet YouTuberką byłam i dzięki temu odnalazłam coś, co pokochałam, pisanie. Dzięki jednej drodze trafiłam na tę tak dla mnie ważną, trafiłam do Was.

Teraz tworzę makramy. Nie poddaję się, nie widzę sensu w poddaniu się, kiedy samo tworzenie mnie uszczęśliwia.
Mam poczucie, że ten post jest pisany dla kogoś, kto go bardzo potrzebuje. Może ta osoba traci wiarę, bo inni ją zatracili i nie oddają już wsparcia. Nie poddawaj się, marz, pracuj wytrwale, bo póki ta obrana droga Cię raduje, to sens w niej wielki i trzeba sprawdzić, o co chodzi. :)

𐩕

Chcę Wam częściej pokazywać swoje makramy, chcę się nimi z Wami dzielić. Chcę, bo to powoduje, że jestem szczęśliwsza. Może też ktoś się zainspiruje.
Oto dwie moje dumy:




Mandala o nazwie 'Sekretny Lotus'. Jest tak lekka, dużo się w niej dzieje, a i kwiat lotosu się w niej znajduje, delikatnie oddając urok tej makramowej mandali. Jest już w sklepie (klik) i ładnie ją tu zapromuję, chcę zrobić, co mogę, by pomóc marzeniu się spełnić.

𐩕




Moja kolejna duma to 'może ktoś wymyśli nazwę hihi'.
Pierwszy łapacz snów. Kiedy jeszcze sklepy były pozamykane, trzeba było ratować się tym, co się miało. Stworzyłam łapacz, ciesząc się, że potrafię zrobić coś z tego, co mam w domu i do tego łapacz ten też jest częścią mnie.
Oddawać część siebie poprzez sztukę, wspaniałe uczucie. Wielu z Was rozumie mnie doskonale.

Aj marzenia, dziękuję, że jesteście.

Tyle światów poznałam i nadal poznaję. Ileż wspomnień, nauk, wszystko tak cenne.
Wierzę w swoje marzenia, wierzę w Twoje. Spoglądam w niebo, chmury wyglądają jak rozlana śmietana, w niektórych partiach wyglądają, jak farba, którą przypadkowo kopniakiem wywaliliśmy, co spowodowało, że powstało spore 'dzieło sztuki' na podłodze. ;)
Marzenia, nowe drogi pomagają widzieć świat głębiej. Ja tak to odbieram i podoba mi się to bardzo.

Dziękuję, że czytasz, oglądasz, jesteś, tworzysz, dzielisz się.
Tulę, dostrzegając w niebie chmurkę w kształcie serduszka. ❦♥

Ps. Teraz chmury wyglądają jak rozerwana wata cukrowa.

Kolejne Ps. 
Chętnie przeczytam o Twoich marzeniach. Tych spełnionych, niespełnionych, tych, o które walczysz, one wszystkie są ważne.






niedziela, 24 listopada 2019

Mój sklep etsy- nowy rozdział.



Dawno mnie nie było, tęskniłam. Potrzebowałam się 'odciąć' od internetowego świata. Szukałam spokoju, inspiracji, którą nieco zagubiłam. Znalazłam to wszystko w czymś tak niepozornym, jak nadmorski kamyk. Musiałam na chwilę zaniedbać jedno, by odnaleźć drugie.
Nie udzielałam się w internecie, zaniedbałam nawet mój sklep etsy. Tak kochani, dziś o tym moim sklepiku pisać mam zamiar.




🙞

Zastanawiasz się, walczysz z lękami, ileż obaw...
'Pokonujesz' to wszystko. Kurcze, muszę spróbować i robisz to z całą paletą przerażenia. Od jasnego brązu poprzez mroczną czerń. W palecie tej jednak można dostrzec barwy radosne: nadzieję i może nawet wiarę.
Masz wybór, na czym się skupiasz.
Działasz, starasz się z całych sił. Widzisz względne rezultaty swej pracy. Zatrzymujesz się, musisz, nie musisz, wybór padł- zatrzymujesz się na chwilę. Tak właśnie zrobiłam.
Myślałam, że pokażę Wam mój makramowy sklep taki dopracowany. Będą już widoczne sprzedaże i takie tam, same radosne barwy. Zmieniłam zdanie. Oto mój sklep:




Mało w nim się dzieje, ceny może wygórowane. Otworzyć go muszę na świat, a nie tylko Polskę. Błędów ogrom.
Tak sobie myślę: 'No i co z tego.' To początek drogi, uczę się wytrwale. Ileż razy poddaliśmy się za wczas, przerażeni ilością zadań do wykonania, 'murów' do przebicia. Ja wiele razy poddałam się zdecydowanie za wcześnie. Nie tym razem, bo jak coś kochasz, to nie ma miejsca na rezygnację. Nie w tym przypadku.

Nie zrażajmy się popełnianymi błędami. Póki dostrzegamy w palecie radosne barwy, nie poddawajmy się. No, a błędy są przecież po to, by się z nich uczyć. Zresztą wiemy wszyscy, że dużo razy jeszcze popełnimy błąd. Oby jak najmniej. Obyśmy dobrze odrabiali lekcję, która kryje się za niemal każdym popełnionym błędem.




Odkąd postanowiłam, że podzielę się z Wami moim sklepikiem (tak niedopracowanym), zaczęły dziać się cuda.

Madre powiedziała:
Jak tam sklep?
Nadal nic.
Może powinnaś robić coś na nadchodzące święta.?




Zrobiłam choinki inspirowane wzorem z internetu.
Madre, najlepsza, jaka może być, spowodowała, że zaczęłam wierzyć tak naprawdę.
Kochani, moja mamita wzięła te moje choinki i chodziła w pracy od biura do biura, od człeka do człeka.
Pewnego dnia zadzwoniła: Sprzedałaś dwie choinki!
Szłam akurat do biblioteki. Wrzasnęłam, to był raczej krzyk, następnie skok pełen radości.
Nie miałam oczekiwań. Dwie sprzedane choinki odebrałam z taką radochą, jakbym sprzedała ich tysiąc.
Spodobały się, kogoś uszczęśliwią, może zainspirują. 
Sprzedałam kolejne. Pisząc to, jestem na etapie realizacji zamówienia na dwie choinki z zielonymi koralikami. Dla mnie to spełnienie marzeń.




Na Etsy zero sprzedaży, ale wierzę, że to zmienię. Zrobię, co mogę, a resztę zostawiam Bogu i tak też staram się działać w życiu.

Potrzebowałam wszystko zostawić, odnalazłam inspirację, powróciła ze zdwojoną siłą.

Pomyślałam, że przecież my jesteśmy tak zgraną blogową rodziną. Będzie mi miło, jeśli zechcecie ze mną obserwować drogę tego sklepu. Obserwować jak się rozwija. Obserwować nawet moje błędy, a ja wiem, że akurat tu to mam wsparcie prawdziwe. Także wszelkie wskazówki mile widziane. :)

To mój sklep, moje marzenie dopiero kiełkujące. Zobaczymy, co wyrośnie, dam z siebie wszystko.
Cieszę się z każdej osoby, która zechce być częścią mojej drogi ku spełnieniu tego marzenia. Zresztą co ja piszę... i tak już jest Was sporo na tej drodze. Dziękuję, bo dzięki Wam łatwiej jest mi iść do przodu w życiu.
Dziękuję.


Jeśli ktoś się orientuje, jak wygląda wysyłka za granicę, płatności i wszystko z tym związane, to będę bardzo wdzięczna za poradę. Gubię się w tych sprawach i piszę to bez zażenowania.

Nie wiesz, pytaj.
Upadasz, staraj się z całych sił wstać i iść, choć krok do przodu.
Popełniasz błąd, ucz się, wyciągaj wnioski.

Nie poddawajmy się, nie kiedy jest o co walczyć.
Kocham Was.

niedziela, 31 marca 2019

Makramowe szaleństwo.





Witam moi drodzy po nieco dłuższej przerwie. Bardzo się już za Wami stęskniłam. Zapalenie zatok się do mnie dobrało tak bezczelnie. Jeszcze mnie trzyma, ale jest dużo lepiej. Chcę z całego serca podziękować za tak dobre przyjęcie poprzedniego posta.
Jestem niesamowicie szczęśliwa, że niektórym z Was mogłam w choćby minimalny sposób pomóc. Wasze słowa są cenniejsze niż złoto. Dziękuję również za cierpliwość. 😘


🙞❂🙜

Dziś przychodzę do Was z kolejną dawką makram. Co jak co, ale makramy robię, choćbym czuła się jak na wymarciu (dzięki Bogu już tak się nie czuję). :D Tworzenie ich mnie uspokaja, a może nawet leczy.
Aktualnie pracuję nad makramą, która miała być cała biała, a stała się biało niebieska. U mnie tak jest, rysuję wzór, zaczynam wiązać sznurki na patyk i jakoś tak zamiast projektu tworzę coś zupełnie innego. ha ha
Na grecką makramę trzeba jeszcze poczekać. No, a jakim cudem kawałek Grecji mi powstaje, to ja już sama nie wiem. 😅

🙞❂🙜

Moi drodzy, moi mili przedstawiam 'A little garden', makramę nieco bardziej skomplikowaną, moją wielką radość.



Teraz czas na fioletową: 'Sekretny klucz'.
Tę zrobiłam bardzo szybko, bez wzoru, taka spontaniczna.




Kolejna jeszcze nienazwana (propozycje mile widziane) jest prosta do wykonania. Prosta, a siedziałam nad nią strasznie długo, może jednak nie taka prosta.


Ostatnia, jaką chcę dziś Wam zaprezentować, jest w momencie pisania tego tekstu niedokończona. Przycinam ją chyba już miesiąc albo i dłużej. hihi
Żeby się zmobilizować, postanowiłam o niej napisać. Teraz to już nie ma mowy, bym jej nie pokazała. Także jak ją widzicie, to ufff udało się wreszcie. 
Pierwszy taki projekt, świetna zabawa, za dużo pociętych sznurków, ale u mnie to norma.
Jak nic wpasowana w wiosnę.




Pewnie dla panów to nieco nudnawy post, wybaczta. ;D
Dziś krótko, zaraz zajrzę do Was z wielką radochą.
Chcę z góry uprzedzić, że kolejny post będzie mało wiosenny, może trochę Was postraszę, no zobaczymy. hihi hoho


Bardzo serdeczne uściski Wam posyłam, do następnego. 😘

środa, 26 września 2018

Rozpoczęła się nowa przygoda.


Oświadczenie.

Ja Agnieszka Krawczyk uroczyście oświadczam, że to WASZA WINA moja blogowa rodzinko. Motywujecie mnie, dodajecie wiary i poczucia bycia kochanym. Ładujecie mnie siłą walki o siebie, a także o innych. Macie również czelność mnie inspirować.

Wiedziałam, że tak się stanie, czułam to od dawna.
Dołączam do grona osób zajmujących się rękodziełem.

Chcę, byście wiedzieli, że Wasze piękno jest moją wielką radością i siłą. Za wszystko z głębi serca dziękuję.

Podpis:
Agnieszka Krawczyk, no ja. :D

🙟

Pierwszy raz ujrzałam to sznurkowe coś na blogu kochanej Kamili, która nie tylko pokazała mi, co to makrama, a także pomogła, zainspirowała do nauki, do spróbowania jeszcze bardziej.
Zapraszam na blog tworzony całym sercem. Kamilo! Jesteś wspaniałą osobą, pamiętaj.

Po zachwytach nad makramami Kamili nieco o tym cudzie zapomniałam.
Pewnej nocy, było już późno, a ja, jak to zwykle bywa, nie byłam senna. Północ, toż to młoda godzina. hehe
Weszłam na instagrama, ktoś mnie zaprosił. No to zerkamy. 
Cóż to tam jest? Co to? Już to widziałam. Boziu, jakie to fajne. Jak to się nazywało, no jak to było? Znalazłam i się zakochałam. Oglądałam zdjęcia, a nawet tutoriale dosłownie godzinami.
Dlaczego ja tak się śmieję... Uspokój się Aga, o co Ci chodzi...
Może o to, że w życiu nie spodziewałabym się, że zainteresuję się sznurkami i tym, co można z nich wyczarować.
Los lubi nas zaskakiwać, a czasami wręcz ukazuje, że od czasu do czasu warto pójść nieco inną drogą. Może wystarczy przejść się nieco bardziej w prawo, mimo że droga po lewej nieco bardziej przyciąga i jest może nieco bardziej znana.

Nad ranem następnego dnia.
Familio moja, znalazłam nowe hobby.
Cóż takiego?
Sznurki.
Sznuuurki? ? ?
Zamawiam sznurki i zobaczymy, czy cokolwiek potrafię. 😅

Pierwszą makramę widzicie na głównym zdjęciu. Bardzo przyjemnie mi się robiło. Żeby nie było, sceny z udziałem takich zdań, jak poniżej były częścią mej twórczości:
'Zaraz to całe rozwalę.' 
'Wkurza mnie, bo mam za mało sznurka.'
'Chyba komuś przywalę.' hahahaha
Utknęłam w momencie robienia prostej linii. Jeny, ależ mnie to irytowało. Madre zgodziła się być moją 'linijką'. Także obie stałyśmy ponad godzinę, rozprawiając nad tym, jak zrobić tą nieszczęsną prostą linię. Zresztą, co ja będę opisywać cały proces tworzenia, jeszcze zaśniecie. ;D

Bardzo szybko wzięłam się za własne makramy. Pomyślałam, że co tam będę kopiować. Zrobię swoje, na tyle na ile potrafię. 
Oto moje dwie makramy. Muszę się jeszcze wiele nauczyć, ale jestem dumna z siebie.

Afrykańska maska (jak się przyjrzeć haha).



Jeszcze nienazwana. Jakiś pomysł? 



No a tu jeszcze sowa, niestety niewymyślona przeze mnie. 



Wiecie, miałam te głupie myśli: 'Pokarzę makramy, jak będę nieco lepsza, jak będę już miała w tym niemal mistrza'.
Jednak już tak wiele razy się ociągałam. Bałam się zagrać na pianinie nawet przed przyjaciółką, bo nie byłam wystarczająco dobra. Przecież nie muszę być, przecież najważniejsze, że cieszy mnie to, co robię. Może w oczach kogoś innego okaże się, że mam potencjał. Najważniejsze, że czuję się szczęśliwa. Nawet jeśli nikt tego nie rozumie. Jeśli czujesz iskrę radości, to chyba najlepszy znak, że warto. :)

Uczę się, tworzę kolejne makramy. Popełniam błędy, spoglądam na te moje małe dzieła i odczuwam właśnie tę bezcenną radość, poczucie, że to jest to, co mnie dopełnia.





Mam nadzieję, że ucieszycie się na ten nowy dział na moim blogu. Od czasu do czasu chciałabym Wam pokazać moje makramianki, bo tak je nazwałam. Mam również konto na instagramie, jeszcze nic na nim nie ma, ale wkrótce ruszy. Jeśli ktoś chciałby wesprzeć:
@makramianka      (niestety nie umiem dodać linku)

Dawno już powstałby ten post, jak i konto instagramowe, ale coś los mnie tu opóźnia z jakiegoś nieznanego mi powodu. Teraz zapalenie ucha totalnie mnie nęka. Najważniejsze, by wyzdrowieć.
No i patrzta, zaraz będę pisać o zupełnie czymś innym.




Zakończę zdjęciem mojej ukochanej madre. Jest moją pierwszą klientką. Zamówiła sówkę dla Weroniki z pracy. Akurat i ja chciałam zrobić Weronice sowę, tylko dlatego, że jest fajną babką.
Mój hermano również zamówił to samo, a Sylwinka zamówiła makramę na ścianę. Zaufała mi i oznajmiła:
'Zrób dla mnie, wiem, że będzie z głębi serca'. Koniec wymagań.
Ta spryciara zamówiła nawet w ukryciu sznurki dla mnie. Kocham moją familię.

Niech przygoda trwa. Ile? Nie wiem. Cieszę się nową przygodą, co z tego wyniknie, a to tylko Bóg wie. Ja cieszę się z samej drogi, z możliwości wejścia w nowy, ciekawy świat.

Dziękuję raz jeszcze za ogrom miłości, jesteście cudowni. 💖