wtorek, 6 czerwca 2017

🥀 Ogrody Kapias część pierwsza.💚


Zrobiła około pięciuset zdjęć, oczarowana tym miejscem. Jakim miejscem? Niesamowicie urokliwym, stworzonym całym sercem, gdzie pasję do ogrodnictwa czuć na każdym kroku.

O Ogrodach Państwa Kapiasów dowiedziałam się od Marii, która opisała to cudo na swoim blogu i która ma na mnie niesamowity wpływ, a mianowicie, coraz bardziej pobudza ona swoimi postami moją chęć do odkrywania świata. 
Ośmielę się dodać link do bloga Marii, zapraszam:
http://milerzeczy.blogspot.com


Ogrody Kapias są około czterdziestu minut autem od mojego miasta. Nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz się o nich dowiedziałam. No ale na wszystko jest czas i miejsce.
Jak już wspomniałam, zrobiłam około 500 zdjęć, dlatego też podzieliłam tą oto wyprawę na dwie części.😅





Dziś zapraszam na wycieczkę po starszej części ogrodów Państwa Kapiasów.

Zapraszają te dwie panie, kochające ogrody całym sercem.

Moja droga mama

No i ja hehe 


Po zobaczeniu tego miejsca, na blogu Marii, powiedziałam dokładnie tego samego dnia do madre (tak nazywam mamę, czasami jeszcze mamita) 'Musimy tam pojechać, po prostu musimy'. No i dwa bądź trzy dni później byłyśmy w drodze. Jechałyśmy busem do Pszczyny. W busie byłyśmy same, to też mogłyśmy się powygłupiać. Słońce pięknie świeciło, obie miałyśmy rozradowane twarze.
W Pszczynie jednak wszystko się zmieniło. Temperatura drastycznie spadła, no ale to nie katastrofa. Katastrofą były połączenia między Pszczyną a Goczałkowicami, gdzie mieści się ów ogród. Autobus, który miał nas tam zawieźć, został nagle zlikwidowany, taksówka odpadała, mili taksówkarze wmawiali nam, że nawet pociągiem nie dojedziemy (bez komentarza). Nawet miejscowi nie potrafili nam pomóc. Czytałam wcześniej, że najlepiej dojechać z Pszczyny pociągiem, ale nie wiedząc dlaczego, w informacji zapomniało się pani, że pociąg jest za 15 minut i tak czekałyśmy ponad godzinę na kolejny. hehehe
Muszę tu wspomnieć o naszym przemiłym kierowcy, który przywiózł nas bezpiecznie do Pszczyny. Widząc, jak latamy z miejsca na miejsce, postanowił nam pomóc. Chodził, pytał się.
Kocham dobrych ludzi, którzy niestety nie są doceniani tak, jak powinni. Smutne, ale bardzo często tak jest. Zawsze będę powtarzać: Ja doceniam DOBRYCH LUDZI. Nie tych, co znają osiem języków, nie tych, co są na wysokich stanowiskach, a serca mają zalepione mułem. Doceniam dobre duszyczki.                                      No i znów troszkę zboczyłam z tematu. Wracamy. hehe

Do Goczałkowic dostałyśmy się tym jakże wyczekiwanym przez nas pociągiem, którym jechałyśmy całe długie trzy minuty. hahaha
Tylko weszłyśmy do pociągu i poczułyśmy, że humor nam powraca, zresztą już miły kierowca autobusu nam go poprawił.

Słońce powróciło, zrobiło się cieplej, świat nabrał kolorów. Droga z PKP Goczałkowice jest bardzo prosta i niezmiernie urokliwa. Wystarczy skręcić w pierwszą ulicę w lewo, następnie idziemy prosto, aż  ukarze się nam duży znak OGRODY KAPIAS. Skręcamy w prawo i najpierw naszym oczom ukazują się Stare Ogrody tych cudotwórców. Sam parking wygląda urokliwie. Każdy miłośnik ogrodów powinien się zachwycić. Mnie już na wstępie urzekła ta piękna ozdoba parkingu.


Troszkę się rozpisałam, ale teraz już przeważą zdjęcia. Na samym wstępie wita nas urokliwy pociąg przyozdobiony kwiatami i ściana z okienkiem, którą widzieliście wyżej. Ach jak ja kocham kreatywność. :)



Chcę zaznaczyć, bo oczywiście wcześniej zapomniałam, że wstęp do ogrodów jest całkowicie bezpłatny. Kiedyś można było wprowadzać psiaki, ale niestety zwierzętom jest wstęp wzbroniony.
To tak dla informacji.

Stare Ogrody Państwa Kapiasów nie są duże, ale urok mają niesamowity. Spójrzmy na niektóre ozdoby ogrodów.








A tu jeszcze to, co kocham, to co dla mnie jest niezmiernie czarujące...latarenki.😍Nie wiem, czy wy je lubicie, ale ja jestem ich ogromną fanką i uważam, że dodają one niesamowitego uroku ogrodom.



Jest to tylko namiastka ozdób, które można tam zaobserwować. 
Tak patrząc na te moje zdjęcia, zrozumiałam, jak ja uwielbiam te małe detale, jak latarenki, serduszka na ziemi, tu doniczka, tam konewka. Wszystko to przecież tworzy klimat danego miejsca. Nie dla mnie chyba minimalizm ogrodowy.😜 Każdy ma swój styl.
Spójrzmy teraz na tę magiczną ścieżkę, pełną zieleni (latarenka sama się prosiła, by znaleźć się na tym zdjęciu, nie mogłam się jej oprzeć haha).


Jest tu wszystko, co miłośnik ogrodów potrzebuje do szczęścia, ogrody różnego stylu, miejsca do siedzenia, staw, który nie wiem, dlaczego nie znalazł się wśród moich zdjęć (za to jest żaba).



Powiem Wam, że nie jest łatwo zrobić tam dobre zdjęcie. Na moich fotkach tego nie widać, ale ludzi było multum. Oczywiście nie ma co się dziwić. Byłam na to też przygotowana, ponieważ Maria o tym wspominała. Ma to swój plus, następnym razem, a na pewno tam wrócę, zrobię zupełnie inne zdjęcia. To samo miejsce z innej perspektywy. Kuszące.

Na koniec parę kwiatów, bo to przeca ogród, a tu zdjęć kwiatów za bardzo nie było. 











Nawet grzybki się znalazły.


To na tyle z pierwszej części podróży po Starych Ogrodach Państwa Kapiasów. Zapraszam Was wkrótce na drugą część. Do ogrodu znacznie większego gabarytu. Tam to już nie udało się uniknąć ludzi na zdjęciach. hehe

Teraz już naprawdę ostatnie zdjęcie. Czasami stałam nad jednym obiektem 'wieki' jak na przykład nad tym zdjęciem poniżej. Pszczoły nie chciały ze mną współpracować, a aparat postanowił ogłosić bunt 
'Koniec z ostrością, za dużo już tego moja panno'.
Zabawnie było, kiedy kończyłam robić dane zdjęcia, a mamity nigdzie nie było i musiałam ja dość głośno nawoływać, by ją znaleźć w gąszczu przyrody.




Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego.

poniedziałek, 29 maja 2017

Magia koloru żółtego. 💛



Czyż kolor żółty nie jest kolorem pełnym pozytywnej energii?
Dla mnie jest. Spojrzenie na ten kolor zawsze dodaje mi drobinkę radości.




Pola zbombardowała fala rzepaku. W jednej chwili stały się one atrakcją dla oka i ducha. Osobiście uwielbiam pola. Rzepak zawsze raduje me serce. Uwielbiam spacerować w otoczeniu tej żółtej perły natury. 




Na szczęście pola znajdują się bardzo blisko mojego bloku, więc spacer tam jest już moją bardzo przyjemną rutyną. Niestety coraz większa liczba domów niszczy to piękne miejsce.
Na zdjęciach tego nie widać, ponieważ postanowiłam skupić się na samej naturze, której moim zdaniem nie doceniamy na tyle, na ile powinniśmy.

Natura równa się życie. Wiele osób o tym zapomniało.

Nie chcę skupiać się na czymś negatywnym (może innym razem 😉). Spójrzmy na te cudne złociste morze.






Powiem wam, że tak chodzę na te spacery i dziwi mnie, jak mało ludzi widzę po drodze. Nie ważne, jaki dzień, jaka godzina. Często zastanawiam się, gdzie podziali się mieszkańcy tego miasta. Auta stoją, ogrody piękne, lecz bez życia, lokale puste. Cofając się parę lat wcześniej, widziałam zupełnie coś innego. Widziałam ŻYCIE. Wiem...czasy się zmieniły. Szkoda, że nie zmieniły się w lepszą stronę (co do tej kwestii). Nie wiem jak tam u was, ale u mnie w mieście coraz mniej ludzi widać, coraz trudniej kogoś poznać...No i miałam nie pisać o czymś negatywnym no ale to fakt, który widać gołym okiem w moim miejscu zamieszkania. Nie rozumiem, czemu ludzie pozamykali się w domach. Jest tyle ciekawych osób do poznania, tyle miejsc do odkrycia, tyle zapachów do powąchania, tyle cudów natury do 'odkopania'. 
Oczywiście są perełki, które radują moje serducho. Jak na przykład ta kobitka z dzieckiem. :)


Piszę bardzo spontaniczny tekst i może wyjść dość dziwnie. No nie wiem, ale zwyczajnie piszę z serca, co czuję, więc tak to zostawię.
Jestem osobą, która czuje naturę całą sobą. Kolory, dźwięki, magia matki natury zawsze była mi bliska. Bardzo pragnę przez fotografię ukazać jej piękno. Mam nadzieję, że nie zanudzam ilością zdjęć, a dziś żółć króluje na całego. 😜





Na koniec zdjęcia zachodu słońca, który miałam przyjemność podziwiać na jednym z moich spacerów wśród pól. Tym razem będzie więcej koloru pomarańczowego oraz czarnego. haha 





Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za motywację. Nie przymilam się...zwyczajnie dziękuję.💛 Na koniec jeszcze cytat:

Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz.
Albert Einstein