Ależ oczywiście, że mamy stać na tym peronie, przecież sprawdziłam.
Dziesięć minut później.
Padre, co tak wolno. Szybko, szybko, bo nam pociąg ucieknie.
A kto kazał nam stać na złym peronie- pyta Madre.
No... ja. ;D
Zapraszamy na górską wyprawę, w roli głównej Aga, Madre i ich głupotki. :)
Mnie troszkę przeraża jazda pociągiem, choć lubię.
Czy wlazłam kiedyś do złego? No i to nie raz. Jednak moje lęki to nic w porównaniu z Madre. Dojechałyśmy do Chabówki, gdzie miałyśmy przesiadkę po godzinie. Latała z PKP na przystanek autobusowy, tam i z powrotem kilka razy.
Czekamy na pociąg.
Nie! Jedziemy busem.
Dobra, czekamy.
Nie... co jak pociąg nie przyjedzie. Utkniemy tutaj.
Chodź na przystanek.
Chodź na peron.
Przyjechał pociąg, jak byk pisze: DO RABKI...
Aga, to na pewno ten?
Tak.
Na pewnooo? Nie wiem, czy wsiadać...
To ten, przecież pisze!
Ale, ja nie wiem.
No to, jako przykładna córka, postanowiłam, przyuważając panią konduktor, stojącą na tyle pociągu, kiedy my stałyśmy na samym przodzie, zawołać na całe gardło:
PRZEPRASZAM, CZY TO POCIĄG DO RABKI?
Pani konduktor, zdziwiona odpowiedziała, że tak.
Wtedy Madre weszła. :D
No, a teraz pokój. Jeszcze takimi ścieżkami do pokoju nie szłam. Pod górę, że hej. Doszłyśmy do kościoła, z prawej wąska na jedną osobę dróżka i to stroma, wśród krzewów. No to idziemy, coraz wyżej i wyżej. Między płotkami, między ogródkami.
Mamuś do mnie z wyrazem, oczywiście wielkiej miłości:
Coś Ty za pensjonat wybrała...
No, z fajnymi widokami. Sami zobaczcie, przecież ładnie.
Zrobiłam mało zdjęć samej Rabki, nie wiem dlaczego, bo podobało się nam i co najważniejsze, było tam tak spokojnie w tamtym czasie.
Stop!
Zapomniałam wspomnieć, ileż ja jelonków widziałam po drodze do Rabki, normalnie rekordową ilość. Muszę o tym wspomnieć, również dla siebie. Fani Harry'ego Pottera, pamiętacie scenę, kiedy Snape wysyła w lesie swego patronusa do Harry'ego? Czułam się, jakbym widziała tę scenę na żywo. Białe drzewa, zamarznięte jeziorko, a nad nim pochyla się łania, obok siedzi druga. To był jeden z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam.
Jak już wspomniałam, Rabka w tamtym czasie była bardzo spokojna, czego mi w podróżach niebywale potrzeba. Idąc na punkt widokowy, a dokładnie na wieżę Polczakówka, szłyśmy wręcz same.
Choć wujek Google nas prowadził, to dwa razy zbłądziłyśmy, dość lekko, także jak dla nas to sukces. :D
Byłam taka dumna, że Mamuś wlazła na wieżę, że stałyśmy tam razem, duma mnie rozpierała na całego.
Bardzo fajna trasa, śliczne widoki, my dwie i tyle wystarczyło.
Odwiedziłyśmy również Zakopane. Tu już ludzi ogrom. No będę szczerą, ja szybko tracę cierpliwość, kiedy otacza mnie tłum, nie trawię, kiedy jest za dużo ludzi wkoło. Toteż Krupówki były dla mnie męką. Pocieszały mnie ozdoby świąteczne, skupiałam się na nich, Madre i górach.
Na Gubałówce już tylko byłyśmy we dwie i góry... tam czułam się dobrze i wymazałam tłumy z łatwością.
Góry mnie uspokajają, są niesamowicie tajemnicze, emanują siłą, pięknem. Lubię się im przyglądać. Zastanawiam się, ile przed nami ukrywają i życzę im, by ich tajemnice nie były odkryte przez człowieka, by były wolne.
Moim ulubionym miejscem w Rabce było to poniżej.
Szłyśmy na punkt widokowy miasta. Droga śliska na maksa, ale dałyśmy radę. Widoki były jakby zaczarowane przez Księżną Zimy. Czułam się tam niebywale szczęśliwa, taka wolna, kochana. Czułam nadzieję, czułam, jakby góry wtulały się we mnie i mą ukochaną Madre.
Kolejnego dnia zwiedziłyśmy samo miasto. Wszędzie, gdzie polazłyśmy, było zamknięte. :D
By dojść do naszego pensjonatu, jak już wiecie, trzeba było iść ostro w górę. No to Mamuś zapytała, czy nie poszłybyśmy tam w prawo, powinno być krócej.
No i w ten sposób, moi drodzy, te dwie istoty się zgubiły.
Najpierw było tak:
Ach, jaka piękna droga. Las, obok rzeka, kaczki. Ślicznie.
Robiło się coraz ciemniej.
Zapaliły się latarnie, jeszcze z ozdobami świątecznymi. Było baśniowo, co powodowało, że chciało się iść dalej i dalej.
'Aga, przecież to widać, że idziemy dobrze.'
Ok.
Ciemność nastała, kiedy doszłyśmy do końca drogi, która według Mamy miała być naszą w stu procentach oczywiście.
Yyy... co to za miejsce...
Patrzę w lewo.
Boziu, my daleko za nie tylko naszym pensjonatem, daleko od wszystkiego, co znamy.
No to zwrot.
Ależ, po co iść tyle, można sobie skrócić.
'Aga, chodź tędy.'
Spojrzałam. Wzniesienie niemal pionowe. Klif jakiś, czy co...
Las, ciemno, jedyna podpora metalowa poręcz, składająca się z jednej, śliskiej, zimnej... rury.
'No, raczej nie, to niebezpieczne. Zaraz jest normalna droga, bezpieczna, nawet ją widać, o tam!'- wskazała, przerażona, uporem swej Madre Agnieszka.
'Chodź tędy'- uparta Madre przemówiła. :D
No dobra.
Dwie kobiety i to szurnięte najwyraźniej, po nocy wspinały się, niemal w pionie na wielkie wzniesienie. Czasem konary drzew pomagały, o rurę łapki i wciąganko.
Serce prawie mi wyskoczyło.
Czy wspomniałam, że to zima była i lód... Utknęłam.
Trza było mnie wypchać na samą górę. Potem Madre się wtoczyła.
Mówię:
'Boże, jakie to było niedojrzałe, jakie niebezpieczne. Naraziłaś mnie...'
A potem wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem i tak szczęśliwie, naśmiewając się z naszej głupoty, szłyśmy do pokoju.
Proszę się na nas nie wzorować. :D
To była podróż absolutnie wspaniała. Te dwie kobiety spędziły czas razem, tak po swojemu, zbudowały super wspomnienia, RAZEM.
Dla mnie to najcenniejsze. Dla jednych kasa, dla drugich wygląd, dla trzecich czas z bliskimi, dla czwartych wszystko, bądź nic.
Każdy ma swoją drogę życiową i będę to powtarzać do znudzenia. ;D
Dziękuję codziennie za moją rodzinę, moje pasje, za odwagę życia po swojemu, za Was i tak dalej i tak dalej.
Ten, kto dziękować nie potrafi za to, co już posiada, raczej szczęścia nie znajdzie nigdy.
Nie chcę być tym człowiekiem, który wiecznie szuka szczęścia, a tym, kto ceni, bo tak naprawdę ma za co dziękować.
Każdemu z Was życzę dużo dobra.
Dziękuję, że czytacie, a to długi post. Miło mi, że przeżywacie z nami radości i smutki, głupotki również.
Za co jesteście dziś wdzięczni?
Kocham Cię blogowa rodzino.
Jotko, dziękuję za tą śliczną kartkę, uśmiecham się do Ciebie codziennie.
Ps. Tak, wiem, u mnie jeszcze totalnie zimowo, ale no wiecie, przeca nie mogę kłócić się z sercem. Tulu dla Was.
.jpg)

.jpg)

.jpg)





.jpg)



.jpg)








.jpg)

.jpg)




.jpg)


Jesteście przewspaniałe, wesołe i potraficie czerpać radość z życia. To miałyście przygodę ze skrótami. Jak szalone siostry , pozdrawiam cieplutko. Radosnych Świąt, buziaki.
OdpowiedzUsuńDziękuje kochana!!!! Powiedziałam Mamie o szalonych siostrach, zaśmiała się. :D Nie byłam pewna, czy publikować post w Wielkanoc, ale pomyślałam, że może dla choć jednej osoby będzie on czymś miłym, cieszę się, że pierwszą ikonkę zobaczyłam Twoją. Pozdrawiam najserdeczniej. <3 :*****
UsuńCudownie czyta się o Waszej wspólnej wyprawie, a opis z jelonkami i patronusem brzmi wręcz magicznie, zupełnie jak kadr z filmu. Takie przygody, nawet te nieco ryzykowne na oblodzonych podejściach, tworzą najlepsze wspomnienia i pokazują tę autentyczną, radosną więź między Wami. Dobrze, że bezpiecznie dotarłyście do celu mimo tych pionowych ścian, bo najważniejsze to mieć kogoś, z kim można się zgubić, a potem wspólnie z tego śmiać.
OdpowiedzUsuńAgnieszko kochana, dziękuję za przepiękne słowa, totalnie mnie nimi uszczęśliwiłaś. Dziękuję, że z nami zawsze tu jesteś, nie da się opisać, jak to cenię. <3 Wczoraj byliśmy w lesie, pojęcia nie mieliśmy, że mają być takie wiatry. Przewiało nas na maksa, ale też byliśmy razem i to najważniejsze. Choć chyba tylko ja się przeziębiłam. :D Pozdrawiam najserdeczniej, jesteś cudowna!!! <3
UsuńAle wam fajnie. A góry rzeczywiście uspokajają.
OdpowiedzUsuńBardzo, góry wręcz mnie przyciągają do siebie. :) Pięknego dnia, pozdrawiam serdecznie. :) <3
UsuńAle się zmęczyłam tą wspinaczką wzdłuż rury. Jesteście niesamowite i ciut szalone, no jednak- tak, jak piszesz. Ale co dwie to nie jedna, zawsze dacie radę. Wspaniałych dalszych świąt.
OdpowiedzUsuńHehehe My też byłyśmy zmęczone. :D Pięknie przeżywać chwile z ukochaną kobietą, nawet kiedy są one niedojrzałe, ale byłyśmy tam razem i myślę, że zapamiętamy tę wyprawę na bardzo długo. Mama się śmieje, że to napisałam i teraz to czytacie. :D Uściski dla Ciebie ogromne, pięknych dni. :*******
UsuńWhat beautiful photos and collages of your trip.
OdpowiedzUsuńThe surroundings there are beautiful.
Getting lost would happen to me too, I have absolutely no sense of direction.
I can only walk one way there and exactly the same way back, otherwise I really do get lost.
All the best, Irma
Thank you dear awesome Irma. Happy you like this post. We as family just love get lost. hehe Dad loves drive no where he supposed to drive. :D Not sure how to write it. hehe Warm greetings, totally appreciate you!!!! <3
UsuńŚwietna wyprawa i super relacja!!! Pozdrawiam i życzę samych radosnych chwil:)
OdpowiedzUsuńDziękuje kochana, cieszę się, że Ci się spodobało. Pozdrawiam i życzę wielu, naprawdę wielu szczęśliwych chwil, dziękuję, że jesteś ! <3
UsuńPor todo que nos cuentas y por las imágenes que nos dejas veo que disfrutasteis del y en él viaje. Incluyendo la aventura tras la toma del camino equivocado.
OdpowiedzUsuńEl titulo del articulo vistas las aventuras que pasasteis no esta mal del todo, pero cero podría servir un dicho que tenemos aquí "de tal palo, tal astilla".
Saludos.
Hahahaha You are right. :D You know me and my Mom are the very best friends aswell...both a bit crazy. hahaha
UsuńThank you desr friend for reading, for supporting us here, it means a lot to us. Have a nice day, saludos. :)))
Niesamowite zdjęcia! Uwielbiam w górach to, że są piękne o każdej porze roku i w każdą pogodę. :D
OdpowiedzUsuńSuper mieć takie relacje z rodzinką, pozdrawiam! :)
Dziękuję całym sercem. Zgadzam się na sto procent, góry zawsze są piękne, no zawsze. :) Pozdrawiam serdecznie, cudownych dni Ci życzę. :))) <3
UsuńSzalone, wspaniałe, cudowne Babeczki, jak miło, ze miałyście tyle wrażeń. Z Wami nie można się nudzić. Przytulasy dla obu dzielnych, mega- dzielnych Dziewcząt.
OdpowiedzUsuńDziękujemy kochana Basiu, moja tu wielka radości. Czuję, jakbym normalnie krewną w Tobie miała 🥰Pozdrowienia od nas, wielkie przytulasy wędrują do Ciebie.❣️🫶🥰🤗
UsuńUm lugar incrível, vocês duas são fantásticas, obrigada por compartilhar, feliz semana bjs.
OdpowiedzUsuńThank you so very much, both places are lovely. :) Have a stunning weekend, hugs. :) <3
UsuńNajważniejsze to dobre samopoczucie i radość :) Fajny wypad miałyście :D
OdpowiedzUsuńCześć kochana, miło, że wpadłaś spędzić z nami czas. :**** posyłamy serdeczne pozdrowienia. :))) <3
UsuńPiękna przygoda. Gdy się chce szukać zwykłej, nudnej drogi,to najlepiej autostradą, pomiędzy ekranami dźwiękochłonnymi. Nużące ! Zostaną z Wami po tej wyprawie fantastyczne wspomnienia . I wcale nie są to szurnięte kobiety,tylko kobiety ciekawe i odważne.
OdpowiedzUsuńTak trzymać!
Nawet nie postaram się opisać, ile radości i uśmiechu budzą we mnie Twe słowa, ale tak właśnie jest i dziękuję Ci za dużą dawkę miłych uczuć. JESTEŚ KOCHANA!!!!!!!!!!!!!! <3
UsuńPiękna opowieść o tym, co w życiu najważniejsze. Wasze przygody z peronami i nocną wspinaczką brzmią jak gotowy scenariusz na film, ale cudownie jest czytać o tym, jak potraficie zamienić każdą pomyłkę w radosne wspomnienie. Opis jelonków przypominających patronusa całkowicie mnie urzekł. Dzisiaj jestem wdzięczna właśnie za takie inspirujące historie, które przypominają o docenianiu obecności bliskich i cieszeniu się z małych, wspólnych chwil.❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję Agnieszko za kolejny komentarz, kolejny przepełniony pięknem. Bardzo Cię doceniam, Twe słowa, wsparcie, CIEBIE! Życzę nam zdrówka i wielu przygód naprawdę szczęśliwych, mniejszych i większych. Przytulam. <3 :))
UsuńHello Agnes,
OdpowiedzUsuńI hope you are in good health and that you had a blessed Easter with your family. 🌹_(ヅ)_/¯¯
Hugs and kisses!!!
Hello my friend. Responding late as I'm struggling with muscles pain but will overcome it. Thank you for your wishes. Hope your Easter was lovely. Always all the best to you and your loved ones. Hugs. :)) :***
UsuńSzalone, ale jakie sympatyczne, śmiechu było na pewno mnóstwo, a widoki? bajka prześliczna!
OdpowiedzUsuńTak trzymaj, czerpiesz pełnymi garściami, a życie jest piękne!
Buziaki dla Madre:-)
Dziękuję kochana z całego serca. Przemiło wspominam tę wyprawę, nasze głupotki, to ile razy się śmiałyśmy. Nawet te leniwe momenty, kiedy do późna oglądałyśmy filmy, były baśniowe. Pozdrawiam najserdeczniej, pięknego tygodnia. ;******* Buziaki od nas. :****
UsuńWitaj Aguś!
OdpowiedzUsuńPrzepiękna podróż za Tobą i Mamą! Ja jeszcze w Rabce nie byłam , zresztą w Polskich Tatrach nie byłam. Wiele lat temu byłam po słowackiej stronie. Dlatego też z przyjemnością obejrzałam Twoją relację. Cieszę się że spędziłyście z Mamą kilka miłych chwil. Mam nadzieję że kiedyś będę mieć podobna komitywę z moimi córkami.
Udanego kwietnia Moja Droga. Może uda się Wam wybrać na kolejny udany wypad 😘
Buziaki 😘
Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, widząc Twą ikonkę. Mam nadzieję, że wiesz, iż dla niektórych przynosi ona ogrom radości, dziękuję za to!!!! Mega mocno życzę, byście miały zawsze piękną relację, Ty z córkami. Absolutni pięknego, pełnego szczęścia kwietnia Ci życzę. :**********
UsuńFantastyczny wpis i miło się czytało o Was i oglądało przepiękne zdjęcia :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję droga Wando. Tak naprawdę wszyscy się cieszymy, że mamy z kim dzielić nasze przygody. Pozdrawiam Cię serdecznie, dużo pięknych chwil niech jest z Tobą. :))))
UsuńJa również nikogo nie namawiam do takich nieodpowiedzialnych szaleństw i schodzenia ze szlaku, ale muszę przyznać, że właśnie takie przygody najbardziej zapadają nam w pamięć i potem długo z uśmiechem na twarzy je wspominamy. Wspaniałą miałyście wycieczkę. Widoki super. A to zdjęcie z okna pensjonatu z tą firanką... no zachwycam się i zachwycam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Dziękuję kochana. 🤗
UsuńTak, nie namawiamy. Czasami jednak, te chwile niedojrzałych decyzji bywają niespodziewaną radochą. Ta wyprawa była dla nas jakaś taka wyjątkowa. Życzę Ci wielu wypraw, wielu odkrytych cudów. Pozdrawiam cieplutko.:)))
Fajna podróż i czas spędzony z mamą :) widać, że dobrze Wam razem.
OdpowiedzUsuńTak, jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. :) Miło, że z nami tu jesteś. Pozdrawiam, zdrówka I dużo radości Ci życzę mocno. :)
UsuńŚwietnie spędziliście czas. Masz cudne relacje z mamą. Zazdroszczę gór . Ode mnie znad morza to cała
OdpowiedzUsuńwyprawa . Chciałabym zobaczyć Zakopane w świątecznej wielkanocnej oprawie. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷🌷🌷🌷
Dziękuję kochana. Kurcze chciałabym mieszkać w małym miasteczku nad morzem do tego blisko gór. hehe Co tam... pomarzyć można... tak morze plus góry, to byłoby idealne. :D Pomyśleć, że niektórzy tak mają, szczęściarze, mam nadzieję, że wiedzą, jaki to dar i marzenie dla innych. :)
UsuńPozdrawiam i życzę dużej dawki radosnych chwil. :)))) <3
Tak czytam, czytam tą historię o pociągu i normalnie jakbym słyszała moją mamusię :D Ale po pięknych zdjęciach i Waszych uśmiechniętych twarzach widzę, że wyprawa udała się wyśmienicie;) Fajnie jest sobie zrobić taki babski wypadzik z mamą, super sprawa! Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że ja kocham podróżować z mą Madre, zawsze jest ciekawie. To moja najlepsza przyjaciółka, obie jesteśmy zwariowane, toteż zawsze jest zabawnie. :) Miło, że z nami odbyłaś tę podróż. Posyłam serdeczne pozdrowienia i życzę Ci wielu pełnych radości chwil. :) <3
UsuńŚwietna wyprawa. Zawsze jestem za podróżowaniem . 😊
OdpowiedzUsuńDziekuje, bardzo się cieszę, że Ci się spodobała. W takim razie, życzę Ci wielu szczęśliwych podróży. 🫶❣️🤗
UsuńŚwietna i udana wyprawa, mimo kilku perypetii :) Fotorelacja wspaniała -cudne zdjęcia. Fajnie, że wspólnie z Mamą spędzasz czas i jest Wam dobrze z sobą. Pozdrowienia dla Ciebie i Rodzinki:)
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo. To była totalnie radosna wyprawa, którą wspominam z uśmiechem. Dla mnie czas z Madre jest ogromnie ważny. :) Pozdrowienia lecą w Twoją stronę. Uściski wielkie. 🤗🤗🤗🥰
UsuńWidać, że mimo całego tego chaosu, wahań i nawet momentów strachu, właśnie to wszystko złożyło się na coś, co zostaje w pamięci na długo.
OdpowiedzUsuńNajbardziej ujęło mnie to, jak opisujesz relację z Mamą — trochę śmiechu, trochę nerwów, trochę uporu z obu stron, ale finalnie ogrom bliskości. Takie wspomnienia naprawdę mają wartość, której się nie da niczym zastąpić. No i ten moment na końcu, kiedy po całej tej wspinaczce zamiast złości był śmiech — to chyba najlepiej pokazuje, o co w tym wszystkim chodziło.
A z tymi górami też coś w tym jest… potrafią wyciszyć i poukładać w głowie więcej niż niejeden „plan idealnego wypoczynku”. Fajnie, że to przeżyłyście właśnie tak — po swojemu 🙂
Jaka cudowna fotorelacja, Ago. Dawno nie byłam w górach, szczególnie zimą. A w Rabce jeszcze nie byłam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Ależ to się czyta jak najlepszą przygodówkę! 😂❤️ Uwielbiam ten Wasz duet – trochę zamieszania, trochę improwizacji i masa śmiechu, czyli dokładnie tak, jak powinny wyglądać najlepsze podróże! Historia z peronem i Madre to złoto, widziałam to oczami wyobraźni 😄
OdpowiedzUsuńI ta nocna „wspinaczka życia”… no powiem tak – odwagi Wam nie brakuje, ale dobrze, że wszystko skończyło się śmiechem, a nie akcją ratunkową 🙈
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest jednak to, co między wierszami – ta Wasza relacja, bliskość i wspólne przeżywanie świata. Bo właśnie takie momenty zostają na zawsze 💛
A Rabka i góry w zimowej odsłonie brzmią jak magia… aż chce się tam być razem z Wami! 😊
Świetna wyprawa i super czas spędziłyście. Zdjęcia super Agnieszko:-)Ja ostatni tydzień marca spędziłam w pustym prawie Zakopanem.Na to liczyłam ale zimę mieliśmy na 300% Też nie lubię tłumów. Przesyłam Wam moc dobrych fluidów :-) Bądźcie zdrowe :-)
OdpowiedzUsuńMasz przepiękne, dobre oczy.
OdpowiedzUsuń