sobota, 11 marca 2017

Przyjaciółki i ich bardzo spontaniczna podróż 💙

Z tego względu, że przeziębienie mnie dopadło, postanowiłam dodać spontaniczny wpis, by tak tu pusto nie było.
Od paru dni chodzi mi po głowie myśl 'Aga, powinnaś być bardziej spontaniczna...'. Jeszcze parę lat temu było zupełnie inaczej. Ileż wspaniałych przygód doświadczyłam z moją ukochaną przyjaciółka Sylwią. Brakuje mi naszych spontanicznych wyjazdów. Chcę tu napisać o jednym z moich najlepszych wspomnień, które było wynikiem bardzo spontanicznej decyzji.
Nie pamiętam dokładnie, ile lat temu, może z dziesięć, może nieco mniej, obie bardzo lubiłyśmy nasz lokalny zespół muzyczny, który grywał, co czwartek w niestety nieistniejącym już lokalu zwanym Spinoza. Z zespołem udało się nam zaznajomić i po jakimś czasie staliśmy się naprawdę dobrymi znajomymi.

Nie pamiętam, jak się dowiedziałyśmy, że zespół będzie grał we Wrocławiu. Myślę, że przyjaciółka znacznie więcej pamięta, ale chcę jej zrobić niespodziankę tym wpisem, więc nie będę jej pytać.

Idąc na spacer, nagle dostałam od niej telefon z zapytaniem, czy może nie pojechałybyśmy do Wrocławia. Chcę zaznaczyć, że był to dokładnie dzień koncertu, prawie 200 km odległości  i tylko parę godzin, by się wyrobić na czas. Nie miałyśmy załatwionego noclegu ani czasu, by go szukać. Trzeba było zdążyć na autobus. Plan był taki: jedziemy na koncert i wracamy w nocy bądź nad ranem. Pieniądze miałam na podróż i nieco w zapasie. Nie było czasu na pakowanie, wzięłyśmy niezbędne rzeczy jak dowód i tak zaczęła się nasza mała przygoda, która stała się dla nas obu wspomnieniem, które zostanie z nami na zawsze i które już zawsze da nam czystą radość.

Na koncert zdążyłyśmy bez problemu. Okazało się, że był to występ tylko wokalisty, który był nieco, a nawet bardzo zaskoczony naszą obecnością.😄 Bawiłyśmy się bardzo dobrze, poznałyśmy miłych ludzi, było naprawdę fajnie. Nagle do naszego stolika podszedł Edi (wokalista). Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. W pewnym momencie  Edi powiedział, że z rana jedzie do Szczecina, gdzie będzie występował w klubie. 

Nie wiem, co się stało, ale nagle wystrzeliłam 'JEDZIEMY Z TOBĄ'. 🙈 Myślę, że obie byłyśmy nieco szurnięte za młodu, ale właśnie dlatego udało nam się przeżyć wspólnie setki przygód, a nasza przyjaźń rosła w siłę, o czym napiszę innym razem.

Wracając do opowieści, Ed zgodził się, byśmy z nim pojechały. Problemy były dwa. Nie miałyśmy gdzie spać (on szukał dla nas noclegu, lecz bezskutecznie) i drugi problem... byłam bez wystarczającej ilości pieniędzy. Była noc, szukałyśmy miejsca noclegowego, po jakimś czasie udało się znaleźć wolne łóżka w hostelu.

Jeszcze z samego rana nie byłyśmy pewne, czy jechać do Szczecina, czy też nie. Dogadałam się z przyjaciółką, że jestem w stanie wydać tyle i tyle, a że ona miała kartę bankomatową, to wypłaciła odpowiednią ilość pieniędzy, a ja oddałam jej po powrocie. 

Z Edim miałyśmy się spotkać na dworcu kolejowym. Podróż pociągiem była przemiła, śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się, było naprawdę miło.

W Szczecinie się rozdzieliliśmy. Edi miał próby, a my poszłyśmy coś zjeść i połazić po mieście. Pamiętam, że było bardzo upalnie, a my byłyśmy wycieńczone.

NAGLE podczas spaceru zauważyłyśmy bus do Świnoujścia. Cena kusząca, parę minut do odjazdu... no i MORZE. Tak, tak... zamiast pójść na koncert weszłyśmy do tego busa i powędrowałyśmy w dalszą podróż. Wycieczka promem, noc na plaży, miły wieczór na prywatce dla seniorów.😎 Nie pamiętam, co zaprowadziło nas w to czarujące miejsce, ale bardzo miło je wspominam. Po zabawie z seniorami tułałyśmy się po mieście, z tego względu, że nie umiałyśmy znaleźć miejsca do spania, to pół nocy przespałyśmy na zmianę w klubie, a pół przesiedziałyśmy na plaży.

Pamiętam wschód słońca, który przywitał nas tak radośnie, szum fal, mewy, których skrzeczenie nigdy wcześniej nie wydawało mi się tak pięknym śpiewem, piasek masujący nam stopy. Czułyśmy się naprawdę szczęśliwe, czułyśmy, że żyjemy.

Pamiętam, jak dzwonili do mnie rodzice. Pamiętam szok taty, kiedy myśląc, że wracam do domu, usłyszał, że właśnie siedzę na plaży w Świnoujściu.

Były to niepełne trzy dni, pełne przygód, miłości, zabawy, czystego szczęścia. 


W dzisiejszych czasach większość ludzi żyje zgodnie z planem. Niestety ja też tak robię i to bardzo często. Potrafię jednak nadal wszystko rzucić i wyruszyć w podróż. Jedyne co chcę zmienić, to zdecydowanie częściej postawić na spontaniczność.
Warto czasami zostawić plan, warto zrobić coś spontanicznego, wyruszyć w podróż, pójść w odwiedziny do kogoś, zaskoczyć siebie na przykład tańcząc na środku rynku. ;) Wcale nie musisz mieć portfela wypchanego pieniędzmi. Najważniejsze by czuć, że się żyje, na tyle na ile potrafimy. Zostaw plan raz na jakiś czas i zrób coś szalonego, poczuj, że żyjesz.


Niestety nie posiadam zdjęć z tamtego wypadu. Poniższe fotki zrobiłam podczas kolejnej naszej spontanicznej wyprawy. Tym razem spędziłyśmy trzy dni w czarującym Sopocie, w którym pokonałam swój wielki lęk, ale to już pozostawię dla siebie. Naprawdę warto czasami wszystko zostawić i zrobić coś zupełnie niezaplanowanego (oczywiście z głową). Lekcje wyniesione z moich spontanicznych podróży były jednymi z tych lekcji, których się nie zapomina i które kształtują osobowość w zastraszająco szybkim tempie. Naprawdę warto czasami postawić na spontaniczność. 


Ps. Jestem w szoku, że taki długi tekst powstał :D












4 komentarze:

  1. Tej szalonej przygody NIGDY NIE ZAPOMNĘ <3
    CUDOWNE WSPOMNIENIE S U P E R TOWARZYSZKA <---
    WIĘCEJ W I Ę C E J tej spontaniczności TEJ POZYTYWNEJ ENERGII :)

    Dziękuję za ten wpis :*
    Przyjemnie się czytało i miło się wspominało zwłaszcza smaczki , które są tylko dla nas :)

    Czekam na kolejne wpisy i przemyślenia .

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego się nie da zapomnieć ;) Życie powinno być jak wielka przygoda, a nie zaplanowany scenariusz.
    Kocham i dziękuje za wsparcie.<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia.
    Przeważnie w życiu tak bywa, że spontaniczne akcje są najfajniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) Bardzo cieszę się, że podobają Ci się zdjęcia. Bardzo dziękuję za komentarz. Pozdrawiam, Aga :)

      Usuń